• Kamil Kmak

"którzy się mnie nie boicie | bo jestem mały i wcale mnie nie ma" - mali grybowianie, ofiary Zagłady


"którzy się mnie nie boicie

bo jestem mały i wcale mnie nie ma

nie wypierajcie się mnie

zwróćcie mi pamięć po mnie"


To fragment wiersza "Siedem słów" Jerzego Ficowskiego, mówiącego o Zagładzie żydowskich Polaków w niemieckim nazistowskim obozie śmierci w Bełżcu. Bełżec to jeden olbrzymi cmentarz, w którym spoczywa zamieniona w proch Galicja, pół miliona istnień ludzkich, mówiących językami polskim, jidysz, hebrajskim - polskich Żydów. Wśród nich ponad tysiąc mieszkańców Grybowa, wśród nich setki dzieci.

Słowa te towarzyszą nam od lat w Białej Niżnej podczas rocznic tzw. likwidacji getta 20 sierpnia, towarzyszyły nam podczas prac przy projekcie "Ludzie, nie liczby" w 2019 r., w którym oddaliśmy anonimowym ofiarom ich godność, ich imiona i nazwiska, po 77 latach.


Zgodnie z datami urodzenia w "Rejestrze Mieszkańców" w grybowskim getcie przebywało ponad 520 dzieci, trzydzieścioro sześcioro urodzonych już po wrześniu 1939 roku. Wiek ofiar obok imion i nazwisk odczytać można na tablicach obok pomnika na cmentarzu żydowskim.

Byli to Mali Ludzie, nie liczby. My współcześni, jesteśmy należni im pamięć, jako ludzie, Polacy, grybowianie, sąsiedzi.

Byli to mali grybowianie, ptaszkowianie, siołkowianie, kryniczanie, tyliczanie... Urodzeni w odrodzonej Polsce, używali często spolszczonych imion, Ewa zamiast Chawa, Hania zamiast Chana, Bronia zamiast Breindla, Romek zamiast Abraham, itd. Dobrze mówili po polsku, recytowali polskie wiersze. Biblioteka żydowska w Grybowie wypożyczała książki w trzech językach: jidysz, hebrajskim i polskim.


Na fotografii Izio i Mania Riegelhaupt siedzą na wysokim brzegu rzeki Białej, w tle widok Grybowa, zabudowań ulicy Kościuszki i Grunwaldzkiej. Dzieci wychowały się w Rynku, mieszkając pod adresami 3 i 10, zatem zdjęcie wykonano za ich domem. Fotografię przechowała ciotka Feiga, jedna z bardzo niewielu grybowian, którym powiodła się przedwojenna emigracja do Palestyny; wyjechała w roku 1935 jako pionierka, wykształcona przez bardzo prężnie działający w Grybowie ośrodek syjonistyczny. Przez 60 lat po wojnie, do śmierci w 2005 roku, szukała śladów po bratanicy i bratanku - bezskutecznie.

Dzieci najprawdopodobniej zginęły w Bełżcu lub w Białej Niżnej. Mania dożyła lat 15, Ido - 13.

Rodzice: tata Majer, brat Feigi, z zawodu fryzjer - zginął w wieku lat 46, mama Helena-Hinda z Hartmanów z Cieniawy - również lat 46. Dziadek Leon, również fryzjer, urodzony w Zakliczynie, lat 72, babcia Estera z Olinerów, z Szymbarku - lat 66, wszyscy mieszkańcy Grybowa. Również bracia Majera i Feigi: Abraham i Salomon, zginęli w wieku 40 i 42 lat, tak samo siostry Feigi, Rachela, lat 35, Gitla, lat 31. Zginęła też cała rodzina sklepikarza i zegarmistrza Hartmana, brata Heleny, i jego żony Reginy z Silberbuchów: Natan lat 19, Sara lat 18, Mala lat 17, Chana lat 14, oraz liczna dalsza rodzina.


Za ułatwienie kontaktu z córkami Feigi Szemaja-Riegelhaupt, Esterą i Miriam, dziękuję Lili Haber, przewodniczącej Związku Krakowian w Izraelu. Córkom Feigi bardzo dziękuję za udostępnienie fotografii i listów pisanych z Grybowa do Palestyny.


W jednym z listów Mania tak pisze (w j. polskim) do ciotki Feigi:

"Obiecuję Ci Ciociu, że będę cześciej pisała. Teraz uczy mnie pan Chwastek, ja jestem z niego bardzo zadowolona. Pani, która uczy nas śpiewu, wybrała mnie do chóru, którem rządki pan kierownik, gra na skrzypcach, uczyliśmy się już trzy piosenki, które będziemy śpiewać w sokole na jedynastego listopada. [...]"


Cieszymy się i wyrażamy wdzięczność dla Zarządu SHP "Składnica" SHP SKŁADNICA w Grybowie za udostępnienie ściany od strony ul. Węgierskiej do powstania muralu z dziećmi Manią i Iziem Riegelhaupt.


W dniach 18-20 maja w Grybowie i Florynce powstaną kolejne trzy dzieła - murale i deskale - Arkadiusza Andrejkowa, w projekcie "Cichy Memoriał - Grybowska Saga", który powstaje jako wspólne dzieło grybowian i miłośników naszych stron różnej przynależności, bądź jej braku - Polaków katolików, prawosławnych i polskich Żydów, wierzących, czy niewierzących, o różnych poglądach politycznych i społecznych. Łączymy w tym wspólnym dziele różne środowiska i grupy, które w przeszłości splatały się w jedną grybowską sagę - Polacy, Żydzi, Łemkowie. Wśród portretowanych osób jest partyzant Armii Krajowej, o korzeniach francuskich, niemieckich i czeskich - Franciszek Paszek "Kmicic", są żydowskie ofiary Zagłady, są Łemkowie - ofiary Akcji "Wisła", jest rodzina dra Jana Dębowskiego - ofiary sowieckiego mordu w Katyniu, jest rzymsko-katolicki ksiądz, opiekun wielokulturowego dziedzictwa, Adam Kaźmierczyk, i "katolicka feministka" z początku XX wieku, działaczka społeczna Maria Studnicka. Naszym projektem budujemy płaszczyznę porozumienia i współpracy, pokazując, że pamięć może łączyć - co jest potrzebne w Rzeczypospolitej tak bardzo zmęczonej podziałami. Wśród naszych darczyńców - projekt jest finansowany dzięki zbiórce publicznej - są wszystkie wymienione grupy.

Projekt w wymowie jest egalitarny, nie elitarny - prezentowane postaci były w przeróżny sposób obecne w historii grybowszczyzny, nie ograniczamy się tylko do bohaterów, "ikon", ale prezentujemy też zwykłych-niezwykłych ludzi, na tle swojej epoki.

Murale i deskale powstają w miejscach, które wiążą się z życiem, działalnością bądź charakterem danych postaci. Projekt ma wymiar lokalny, bo wszystkie postacie mają bezpośredni związek z mikroregionem Grybowa, ale poprzez ich losy ukazujemy wymiar uniwersalny zdarzeń, które w naszej ojczyźnie dotknęły wiele osób. Losy te są świadectwem postaw i emocji, które w ostatnim wieku stały się udziałem wielu rodzin - poczucia zagrożenia, rozłąki, utraty, walki o przetrwanie, o ojczyznę, o pamięć, o godność, determinacji, odbudowy, społecznictwa, pracy u podstaw, lub emigracji, tęsknoty, oddalenia, a niestety w zbyt wielu przypadkach Zagłady. Projektem tym chcemy odbudowywać zerwane lub naderwane więzi, a murale i deskale stają się portalami, gdzie teraźniejszość styka się z przeszłością, by budować lepsze jutro.


Mariem i Jehuda Riegelhaupt razem z rodzicami Majerem i Hindą mieszkali przez jakiś czas pod adresem Rynek 3, w kamienicy rodziny Scheinów, a mały Jehuda uczęszczał do Szkoły Męskiej przy ul. Węgierskiej, gdzie dziś mieści się oddział SP nr 1 w Grybowie. Do dziś zachowała się metalowa furtka, prowadząca przez kamienicę Scheinów do nieistniejącej już synagogi, która do 1945 r. znajdowała się na obecnym boisku szkolnym. Jest to najwłaściwsze miejsce do powstania tego dzieła.


Projekt murali i deskali Arkadiusz Andrejkow w Grybowie i Ziemi Grybowskiej - "Cichy Memoriał - Grybowska Saga" powstaje dzięki ofiarności publicznej, pracy społecznej stowarzyszenia Saga Grybów, a także dzięki ogromnej uprzejmości właścicieli ścian i fotografii.

Manię i Izia oraz pół tysiąca grybowskich dzieci upamętniliśmy w projekcie Ludzie, Nie Liczby-People, Not Numbers z Dariusz Popiela w roku 2019.

Oprac. Kamil Kmak

Ostatnie posty
Archiwum