top of page
  • Kamil Kmak

Odnalezione pamiątki rodziny Haimannów


11 listopada to odpowiednia data, by wspomnieć grybowskie rodziny Haimannów i Madurowiczów. Dzięki wnukowi sędziego Antoniego Haimanna, panu Przemysławowi Manysiowi, który nawiązał z nami kontakt przez stronę facebookową "Sagi Grybów" (wówczas pt. "Grybów") 5 lat temu, oraz dzięki całkiem nowym odkryciom i ofiarności grybowian udaje się zebrać kolejne elementy historii tych rodzin. Nie tak dawno wspominaliśmy, że w "Haimannówce" pomieszkiwała malarka Bronisława Rychter-Janowska, ale dom ten, znajdujący się w Białej Niżnej przy granicy miasta, "zawiera" w sobie jeszcze wiele nieopowiedzianych historii...

Dość wspomnieć tylko, w spolonizowanej austriackiej rodzinie Haimannów jest ofiara Katynia, por. Jan Haimann, syn Antoniego i Aleksandry, a sam sędzia, po jednoznacznym opowiedzeniu się jako Polak, zginął zamordowany przez SS w Biegonicach, we wrześniu 1941 r. W czasie wojny w domu tym mieściła się Szkoła Gospodarstwa Wiejskiego dla dziewcząt, prowadzona przez Aleksandrę i jej siostrę Marię Madurowicz, która była oazą polskości w czasie niemieckiej okupacji - prowadzono tu tajne nauczanie. Od listopada 1942 r. w domu tym pod fałszywym nazwiskiem Kowalski (sic!) ukrywał się lwowski Żyd, Jan Lipski, ze swoją polską żoną.

Każdy z tych wątków domaga się dalszego opowiedzenia i opracowania - z Panem Przemysławem mamy nadzieję na publikację sagi rodzinnej Haimannów. Dziś prezentujemy fragment bezcennego znaleziska, które niedawno trafiło na ręce P. Ani Kurdzielewicz - w dawnym domu Haimannów odnaleziono kilka teczek z materiałami i notatkami dra Haimanna. Wśród nich jest kilka skarbów, a przede wszystkim "Terminarz na rok 1939". Dokumentuje on głównie zanotowane nazwiska grybowian i mieszkańców regionu załatwiających sprawy w Sądach Grodzkich w Grybowie i Ciężkowicach - ale to nie wszystko.

Gdy zagłębić się w notatki, poza dniami roboczymi, w niedziele i święta sędzia lub jego żona odnotowywali wizyty gości, wśród których znajdziemy nazwiska przedstawicieli grybowskiej inteligencji i elity (niedawno jeszcze powiatowego) miasteczka. Widzimy zatem aptekarza Józefa Hodboda, adwokatową Hnatyszakową (żonę Łemka Aleksandra Hnatyszaka, pracownika Sądu w Grybowie), wielu nauczycieli, urzędników, a także np. Janinę Dębowską (matkę późniejszej aktorki Krystyny Ostaszewskiej i babcię muzyka Jacka Ostaszewskiego), czy właścicielkę browaru w Siołkowej, Francuzkę Marię Paszkową, matkę Franiszka Paszka "Kmicica".


W jednej z teczek znajduje się pozwolenie na budowę domu z 1923 r., podpisane przez naczelnika gminy Wawrzyńca Grybosia. Szkoda że ściany Haimannówki nie mogą opowiedzieć słyszanych przez ostatni wiek rozmów tak wielu grybowian... Na szczęście zostały choć dokumenty i fotografie - te odnalezione ostatnio w Grybowie, i te zachowane w rodzinie, przechowywane w Poznaniu u 97-letniej pani Stefanii, córki Antoniego i Aleksandry, które stopniowo przesyła do Społecznego Archiwum Grybowa jej syn, Przemysław.

Co jeszcze ważne i warte odnotowania - w terminarzu zachowały się notatki z września i października, po niemieckiej inwazji na Rzeczpospolitą. Możemy z nich prześledzić całą drogę ewakuacji, jaką notował (prawdopodobnie) dr Haimann - opuszczenie Grybowa 6. września i dotarcie do Kołomyi trzy dni później, przejazd do Chyrowa 30. września; 14 października "przejście przez San"; 16. "odjazd z Zagórza" i 18. października "Powrót z ewakuacji".


Wśród dokumentów sądowych znajdują się sprawy spadkowe i rewindykacyjne, spośród których ciekawe są akta sprawy dotyczące budowy domu modlitwy przez Gminę Izraelicką w Stróżach. Niezwykłym i unikatowym znaleziskiem jest również kilka stron żydowskiego modlitewnika, wsuniętych w jedną z teczek - nie wiemy i zapewne trudno będzie dowiedzieć się, do kogo należał.

Dziękujemy znalazcy teczek - po zdigitalizowaniu dokumentów pamiątki wrócą do p. Stefanii Haimann i Rodziny. To kolejny przypadek, kiedy nasze archiwum społeczne nie tylko pozyskuje materiały od rodzin grybowian, lecz pośredniczy w ich przywracaniu właścicielom, przy okazji czerpiąc bezcenny materiał o wielokulturowej historii Grybowa :)

Mamy nadzieję wracać z publikacjami coraz obszerniejszych materiałów i opracowania "Sagi rodziny Haimannów"


Oprac. i fot. domu Haimannów - Kamil Kmak; za fotografię uczennic i nauczycieli okupacyjnej szkoły w Haimannówce razem z Antonim Haimannem (prezentowana po koloryzacji) dziękujemy serdecznie p. Jadwidze Mużelak-Śliwie.

65 wyświetleń
Ostatnie posty
Archiwum
bottom of page