• Kamil Kmak

Odzyskiwanie części świata, który nie zaistniał


"Mieli całe życie przed sobą" - to zdanie zwykle powtarzane o osobach, które zginęły młodo i tragicznie. Wspominając ofiary Zagłady, Żydów z naszych miast, miasteczek i wsi, sąsiadów, kolegów, przyjaciół naszych rodziców i dziadków, nie tylko wspominajmy zdarzenia: fakty i okoliczności, ale chciejmy uświadomić sobie, jak niewyobrażalnie wielka jest ilość lat życia, którego nie pozwolono im przeżyć, jak wiele doświadczeń, chwil, godzin, dni, nocy, tygodni i miesięcy utracili oni - i my. Jak wiele spotkań, uśmiechów, spacerów, zabaw, świąt, podróży, wesel - nie wydarzyło się z powodu ich nieobecności. Jak wiele dzieci nie narodziło się - im więcej dekad mija od Zagłady, tym więcej nienarodzonych pokoleń. Jak wielu dzieł nie stworzono, jak wielu wierszy, piosenek, obrazów, wynalazków, przedmiotów nie utworzono, jak wielu idei nie wypuszczono w świat. Jak wielu pogrzebów zabrakło - odebrano im nawet prawo do godnego pochówku. Czy to niemowlęta, urodzone w getcie, młodzi wchodzący w dorosłość, czy starcy, ilekolwiek lat życia byłoby im jeszcze pisane - odebrano im je - w imię ideologii wyższości jednych ludzi nad innymi i roszczenia sobie przez jednych ludzi praw do dysponowania życiami innych.

Ci nieupamiętnieni, których krewni nie ocaleli, by przenieść pamięć, których karty w rejestrach mieszkańców poginęły, i ci, którym nie dane było się w ogóle urodzić, są jak ludzie w wierszu Wisławy Szymborskiej "Obóz głodowy pod Jasłem".

"Hi­sto­ria za­okrą­gla szkie­le­ty do zera. Ty­siąc i je­den to wciąż jesz­cze ty­siąc. Ten je­den, jak­by go wca­le nie było: płód uro­jo­ny, ko­ły­ska próż­na, ele­men­tarz otwar­ty dla ni­ko­go, po­wie­trze, któ­re śmie­je się, krzy­czy i ro­śnie, scho­dy dla pust­ki zbie­ga­ją­cej do ogro­du, miej­sce ni­czy­je w sze­re­gu."

Gdy dziś spotykamy się z dziećmi i wnukami nielicznych Ocalałych z Zagłady - Zagłady narodu żydowskiego, Zagłady całych społeczności, Zagłady całych rodzin - którzy odwiedzają miasteczko swoich rodziców i dziadków - rozmawiamy, wymieniamy myśli, bawimy się lub w skupieniu pochylamy głowy nad kamieniami nagrobnymi. Mówimy: - Gdyby nie Zagłada, bylibyśmy kolegami z podwórka, z klasy, z boiska. Odwiedzalibyśmy się w domach i wspomagalibyśmy się przy pracy w ogrodach, wspólnie podróżowalibyśmy, pilnowalibyśmy nawzajem swoich dzieci, wymienialibyśmy się sprzętem sportowym, płytami, książkami, przepisami. Zapraszalibyśmy się wzajemnie na święta i rodzinne uroczystości, tak jak wcześniej nasi rodzice i dziadkowie. Im zabrano tysiące istnień. Naszych rodzicom i dziadkom - ich. Nas najczęściej rozdziela rozległa przestrzeń, kurczliwa jedynie na skutek rozwoju technologii komunikacji, wymiany tekstu i obrazu, oraz podróży, o ile są w danym czasie możliwe. To co robimy dziś, to podejmowanie próby odzyskania choćby części - lepszej części - tego świata, który nie zaistniał, bo utraciliśmy go, zanim mógłby się wydarzyć. Odbudowujemy świat, w którym siedzimy przy jednym stole, jemy, śmiejemy się, dzielimy się wspomnieniami, obawami, marzeniami i planami. Razem pamiętamy o naszych umarłych i razem dzielimy się spostrzeżeniami o wzrastaniu naszych dzieci.

Dziś spotkajmy się - obecni grybowianie i potomkowie tych dawnych - w Białej Niżnej, o 15:00 przy masowej mogile grybowskich Żydów, by wspominać ofiary Zagłady, a potem o 17:00, w Liceum w Grybowie, by świętować życie koncertem żydowskich pieśni. Symbolem odbudowy naszych relacji i "ukorzeniania tego, co wykorzenione" będzie zasadzone po koncercie w Parku Miejskim drzewo oraz rozdane uczestnikom sadzonki drzewek, które każdy może posadzić w swoim ogrodzie, a potem jeszcze wspólny posiłek i rozmowy.

Do zobaczenia!

Fot. z albumu Feigi Riegelhaupt - żydowska młodzież Grybowa

17 wyświetleń
Ostatnie posty
Archiwum