Obraz 046done_edited.jpg

Saga rodziny Gottlobów

 Spacerując alejkami grybowskiej nekropolii mijamy zarówno groby krewnych lub ludzi nam znanych, jak również ludzi, których życie przypadało o jedno, dwa lub kilka pokoleń przed naszym. Zapominanych, osuwających się w niepamięć wraz z odchodzącymi świadkami ich życia, lub całkiem zapomnianych. Zwykle jest tak, że pamięć przechowuje najbliższa rodzina, dzieci, wnuki, prawnuki itd. Co jednak, jeżeli z całej rodziny, czasem wielopokoleniowej, nie zostaje żaden potomek? Czy ludzie ci, nawet całe rodziny, skazani są na stopniowe zapomnienie? Nawet jeśli osoby te odcisnęły trwałe ślady w historii i świadomości miasteczka, wraz z ich ostatecznym odejściem zamyka się księga ich życia i to, jak zostaną upamiętnieni, zależy od innych. Ile z kart tej księgi zdołamy ocalić?

   Przypadek grybowskiej rodziny Studnickich, choć jest obiektem powyższych rozmyślań, jest także szczególny po kilkoma względami. Mamy do czynienia z rodziną inteligencką, która pojawiła się w Grybowie w początku XX wieku i wniosła tak wiele do jego rozwoju i tożsamości, że nie sposób pominąć ich nazwisk w licznych publikacjach. Rozbłysła "kagankiem oświaty" - w osobie dyrektor Marii Studnickiej, fleszem fotograficznym, wydobywającym Grybów i grybowian z epoki pisma i przenosząc w epokę obrazu - w osobach Zygmunta i Bolesława Studnickich,  i osłodziła nieznanymi wcześniej kunsztownymi wypiekami - w osobach cukiernika Michała Studnickiego i jego bratanicy Janiny. Starsi grybowianie, o ile nie posiadają w swoich albumach zdjęć wykonanych przez Zygmunta Studnickiego lub jego syna Bolka, to z pewnością uśmiechną się na wspomnienie bajecznych ciast i tortów Michała lub Janki Studnickiej; grybowianki w słusznym już wieku wspomną z lekkim grymasem surową postać nauczycielki i dyrektorki Szkoły Żeńskiej Marii Studnickiej, zarazem podkreślając jej wielką rolę w oświeceniu miasteczka. Choć żyli i działali na grybowskiej niwie prawie wiek, w końcu ich saga dobiegła końca, wraz ze śmiercią po kolei: Pauliny, Zygmunta, Bolka, Stanisława, Heleny z Mordarskich Michałowej, Michała i w końcu Janiny. Dzieci Zygmunta, jego brat i siostra zmarli bezpotomnie. Nie udało się ustalić dalszych krewnych. Choć pozostawili po sobie wiele pamiątek, zatarły się w pamięci ich twarze, daty i wydarzenia ich życia. Grób dyrektor dawnej Szkoły Żeńskiej Marii Studnickiej, odznaczonej przed wojną Krzyżem Zasługi, pozostaje dziś samotny i opuszczony i niewiele osób wie, gdzie się skrywa, a "zdobi" go skromna tabliczka z imieniem i nazwiskiem.

   Mając na uwadze wielką rolę, jaką odegrali członkowie rodziny Studnickich w życiu Grybowa, poświęciłem bardzo dużo czasu w przeciągu kilku lat na zbieranie i dokumentowanie ich życia. Praca ta nie jest jeszcze zakończona, lecz pora już podzielić się owocami poszukiwań. Osobisty wątek i częściowe wytłumaczenie mojego zapału, to z jednej strony ogromny szacunek, jakim p. Studnicką darzyła moja śp. babcia Katarzyna Kmak zd. Gryboś, z drugiej materialny ślad, w postaci wielkoformatowego portretu Marii Studnickiej, który odkryliśmy na odwrocie tektury wypełniającej rewers obrazu Jezusa w Ogrodzie Oliwnym, podarowanego niegdyś babci przez p. Marię.
  Badania archiwalne, wywiady z członkami rodziny żony Michała Studnickiego - Heleny z Mordarskich oraz ze znajomymi rodziny, pozwoliły rzucić choć trochę światła na pochodzenie i losy rodziny. Już w tym miejscu chciałbym podziękować rodzinom Mordarskich, Bojnarowskich, 

Born in Berlin, Germany. In 1947. In 1949 my family left to France, leaving again to Argentina in 1951.

I immigrated to Israel in 1973 joining Kibbutz Gaash. In 1975 I left the kibbutz and settled in Tel Aviv.

In 1972, still in Argentina, I began my art studies at the studio of the Argentinean painter Miguel Dávila. In Israel I studied with Abraham Farhi, Jan Rauchwerger, Harold Rubin and Uri Shtetner (1980-1987).

In 2002 I received my B.A. degree in Multidisciplinary Art Studies and in 2006 I finished my studies towards the MA degree in Interdisciplinary Art Studies in the Tel Aviv University (I never finished my thesis :-)).

Since 1992 I'm a member of the Tel Aviv Artist Association and between 2000-2007 I directed the Printmaking Workshop at the Tel Aviv Artist House and taught etching at the same workshop till 2012.

Since 1989 I showed my work in many art shows, being 21 of them solo exhibitions.

Uprooted is a condition that characterizes cultural, psychological and even physical otherness, a kind of detachment that shapes personality, behavior and appearance of people that are different. By the other hand otherness creates shelters, spaces of solidarity with people sharing the same kind of exile, an ambivalent environment of belonging and alienation.

 

The uprooted trees series tries to find a minimalistic metaphor, personal but universal, a metaphor that expresses the ambivalence implicit in the difficulties of alienation and the comfort that they are other people in similar situations, the feeling that there is a present brotherhood.

Specjalnie na jutrzejszą rocznicę likwidacji getta w Grybowie i mordu w Białej Niżnej przyjeżdża malarz Eliasz Diner z dziećmi i wnukami.
Ojcem Eliasza był grybowianin, Beniamin Gottlob, syn Eliasza i Estery. Rodzina Gottlobów była jedną z najstarszych rodzin żydowskich w Grybowie. Beniamin Gottlob, radny miasta Grybowa, prawdopodobnie pradziadek Eliasza Dinera, przemawiał na pogrzebie burmistrza dra Jakubowskiego w imieniu gminy żydowskiej.
Jednym z częstych motywów w malarstwie Eliasza Dinera jest drzewo wyrwane z korzeniami...

Janina Studnicka, ostatnia z rodu, pod koniec życia wyszła za mąż za wdowca, p. Skrabskiego, małżeństwo trwało krótko, szybko po ślubie owdowiała. Zmarła w 2009 roku - i tak zakończyła się saga rodziny Studnickich w Grybowie.

Kamil Kmak, styczeń-czerwiec 2020 r.

Zdjęcia z albumu Ruth Gottlob-Katz i Floralove Katz - córki i wnuczki Dawida Gottloba

© 2020 stowarzyszene Saga Grybów