Pętla Grybowska

Saga rodziny Paschków

Pętla Grybowska wokół browaru Paschków, fot. Piotr Gaborek

1-DSCN9802.JPG

Wokół grybowskiego browaru, jak okrążająca go, słynna wśród miłośników kolei z całej Polski, Pętla Grybowska, zapętla się wiele podań, przekazów, plotek, można by już rzec – legend czy mitów, z wątkami sensacyjnymi, romantycznymi i kryminalnymi włącznie. Od samego położenia zabudowań i otaczających je wokoło torów, przez burzliwe losy trzech pokoleń rodu Paschków, przybyszów zza Karpat, po wydarzenia wojenne i tuż-powojenne – krąży wiele wersji tych samych historii i osoba chcąca poznać „tę prawdziwą” skazana jest na przejście wielu rozbieżnych ścieżek. Biorąc pod uwagę rosnącą popularność regionalnych browarów oraz coraz lepiej prosperującą dystrybucję piwa z browaru grybowskiego, będącego od kilkunastu lat pod nowym zarządem, a także mając na uwadze znaczenie rodziny Paschków w historii Grybowa, warto podjąć się trudu podążenia zwłaszcza tymi mniej wytartymi ścieżkami.

Już do samej nazwy i ulokowania browaru należy się kilka słów komentarza. Dość szeroko znany jest jako „Browar Grybów” (mimo wielokrotnej zmiany marki w ostatnich latach), jednak jego zabudowania położone są właściwie na terenie wsi Siołkowa, 2,5 km na zachód od rynku w Grybowie, nad potokiem Strzylawka. W dokumentach jako położenie browaru możemy znaleźć również nazwę Zofinów lub Strzylawka - są to nazwy miejscowe części wsi Siołkowa, Starej Wsi i miasta Grybów, na pograniczu których znajduje się dawne gospodarstwo Paschków, część wcześniejszego dominium Hoschów.

Idąc za głosem samych właścicieli, którzy tak ogłaszali się w prasie, możemy z czystym sumieniem pisać o „browarze grybowskim”; przy okazji poznajmy bogactwo oferty browaru w napisanej przez „galicyjskiego copywritera” w dość lekkim tonie reklamie – cytat in extenso:
„Browar Fr. Paschka w Grybowie (poczta, telegraf i stacya kolei państw. loco) poleca Szan. P.T. Publiczności Piwo Grybowskie napełniane do flaszek i pasteryzowane w browarze. Piwo Grybowskie jest 14. stopniowe, wyrabiane wyłącznie ze słodu wyskokowego, bez domieszki słodu prażonego, wskutek czego jest o wiele łagodniejszego smaku, jak piwo z browarów bawarskich i niemieckich, mających smak karmelu. «Piwo Grybowskie» zaleca się bezkrwistym osobom, szczególnie Paniom i rekonwalescentom. Zamówienia uskutecznia browar w Grybowie, a nie jak wiele innych browarów przez pośredników i propinatorów napełniane do flaszek. Równocześnie poleca browar znakomitej jakości Piwo marcowe exportowe i bok w paczkach po 25 i 50 flaszek.” („Mieszczanin”, 15.08.1903)

W 1903 r. właścicielem browaru był jeszcze pierwszy Franciszek z rodu „grybowskich” Franciszków Paschków - później, przez część potomków, spolszczonych na Paszków.

W latach 1870. nabył on od rodziny Hoschów, właścicieli będącego w likwidacji „Dominium Grybów” – „Państwa Grybowskiego”, teren w Strzylawce (Siołkowej-Zofinowie), wraz z browarem, istniejącym tam już co najmniej od początku XIX wieku. Jeśli chodzi o Hoschów, to nazywani są powszechnie Austriakami, co do pochodzenia Paschków źródła wymieniają korzenie: austriackie, niemieckie, węgierskie, słowackie, czeskie. Krakowscy Zollowie, potomkowie Adeli zd. Hosch, przechowują tradycję o francuskim pochodzeniu rodu Hoschów. Potomkowie Paschków, pp. Pozarzyccy i Warzechowie wskazują na pochodzenie czeskie, co poświadczają również akta metrykalne grybowskiej parafii. W metryce chrztu Franciszka Józefa Paschka z 14 marca 1878 r. podaje się, że jego ojciec Franciszek urodził się w czeskich Budziejowicach, jako syn piekarzy Jana i Józefy zd. Meier. „Wątek” słowacki, a zatem i węgierski (Słowacja jako tzw. Górne Węgry, stanowiła część Królestwa Węgier, co zachowało się w nazwie ulicy Węgierskiej w Grybowie oraz powiedzeniach starszych mieszkańców na temat terenów na południe od słowackiej granicy), znajduje potwierdzenie w postaci zamieszkania w pewnym okresie życia Franciszka w słowackim (węgierskim) Preszowie. Tam poznał swoją przyszłą żonę, Franciszkę (imię to, a także imię Maria, powtarza się w każdym z czterech pokoleń i obu płciach) z rodu Bauerneblów – również wówczas już znanych piwowarów. Choć w grybowskich metrykach urodzin dzieci Franciszki i Franciszka znajdujemy dziadków po kądzieli: Józefa Bauernebla i Józefę zd. Bauernebel, młynarzy w Krumlowie (niem. Krumau), to już brat Franciszki, Konstantin Bauernebel, był sławnym piwowarem w Koszycach. Rozwinął tamtejszy browar do wybitnej sławy, stał się nawet właścicielem koszyckiego hotelu „Slavia”. W grybowskich metrykach parafialnych pojawia się jako ojciec chrzestny, wraz z żoną Apollonią oraz siostrą Anną Bauernebel. Czeskie metryki, według relacji potomków, podają nazwisko panieńskie Józefy Bauernebel jako Emmer, podczas gdy w grybowskich pojawia się tu stale Bauernebel również jako panieńskie.

Do Zofinowa pod Grybowem Paschkowie ściągnęli również piwowarów: Czecha Bogumila Houškę z Blatnej (który ożenił się z Polką ze Starej Wsi) i rodzinę Horynów z czeskich Podebradów, co także odzwierciedlone jest w grybowskich metrykach.

Mieszczanin 15 8 1903.jpg

„Mieszczanin”, 15.08.1903

Poniższy artykuł ukazał się w formie skróconej w kwartalniku "Sądeczanin Historia" we wrześniu 2021 r. Poniżej prezentuję jego pełną treść, z uwzględnieniem dodatkowych wątków oraz poszerzeniem cytatów.

Grybowscy browarnicy. Saga rodziny Paschków
Kamil Kmak, wrzesień 2021

Franciszek II Paschek, zbiory Józefa Hodboda w arch. Ewy Mordarskiej-Byrki

grybowska_pętla_zoomed.jpg

Kolejowa Pętla Grybowska wokół browaru Paschków, geoportal.gov.pl

Krumlov.jpg

Czeski Krumlov, fot. Czech Tourism

Dwustuletnia historia grybowskiego browaru wzmiankowana jest w nie dość licznych źródłach. Podania o rodzinie Paschków krążące w obiegu ulicznym i internetowym, znajdujące formy pisemne w periodykach, na blogach, czy nawet w przewodnikach, nie bronią się przy próbach weryfikacji, w konfrontacji z relacjami krewnych Paschków, do których raczej nie próbowano zwrócić się o pomoc w zweryfikowaniu „miejskich legend”. Artykuł ten ma na celu zebranie różnych wątków historii krążących wokół browaru, próbę skonfrontowania ze sobą istniejących źródeł i obiegowych przekazów, oraz ich zweryfikowania, na ile to możliwe, bazując na kilku niepublikowanych dotąd informacjach i źródłach – które, co zaznaczam, same mają formę podań niepierwszoosobowych. Za dostęp do wiedzy przekazywanej w rodzinie oraz do fotografii dziękuję p. Marii Pozarzyckiej zd. Skolickiej, wnuczce Marii Wierzbickiej zd. Paschek, córki Franciszka I Paschka, dziękuję również córce Franciszka III Paszka „Kmicica”, p. Francoise Paszek oraz p. Krystynie Wójtowicz, córce Włodzimierza Olszewskiego, jedynego grybowskiego mieszczanina z oddziału „Kmicica” (pozostali członkowie oddziału rekrutowali się z wiosek grybowszczyzny oraz z innych terenów Polski i świata).

koszyce-14.jpg

Koszyce, hotel Slavia rodziny Bauerneblów, fot. kamieverywhere.com/koszyce

FranciszkaPaschek z d.Bauernebel img016.jpg
Franciszek Paschek senior img015.jpg

Franciszka z Bauerneblów i Franciszek I Paschkowie, arch. rodziny Pozarzyckich

DSCN0067.JPG

Nagrobek Idy Paschek, córki Franciszki i Franciszka Paschków, fot. Kamil Kmak

DSCN9907.JPG

Krzyż postawiony przez Franciszka I Paschka na stoku Wojciechowej Góry

nikifor2_00013.jpg

Nikifor Krynicki (wł. Epifaniusz Drowniak), Browar w Grybowie

browar paschka reklama 1913.jpg

„Skorowidz przemysłowo-handlowy Galicyi", Lwów 1912

MariaPaschek-zam.Wierzbickaimg003.jpg

Maria Wierzbicka zd. Paschek, arch. rodziny Pozarzyckich

400415_155574281222110_100003086165430_217149_1181265722_n.jpg

"Ilustrowany Kurier Codzienny"

1c-016.jpg

Pieczęć i podpis Franciszka II Paschka, Akta miasta Grybowa, Arch. Narodowe w Krakowie

1-69120061.jpg

Fragment widokówki ze zbioru S. Dziadzio, widokowki.gorlice.pl

1-61.jpg
DSCN8624.JPG

Fragment widokówki ze zbioru S. Dziadzio, widokowki.gorlice.pl

Browar "Grybów" w Siołkowej, widok współczesny, fot. Kamil Kmak

Franciszka Paschkowa IKC 27 4 1916.jpg

"Ilustrowany Kurier Codzienny" 27 IV 1916

22219642_1297356730371034_8694289500304016630_o.jpg

Grób Paschków w Grybowie, fot. K.Kmak

DSCN9902.JPG

Franciszek II nie był jedynym synem Paschków, kolejne dzieci to ur. w 1879 r. Rudolf Józef, ur. w_1880 r. Karol Boromeusz Henryk, ur. w 1883 r. Ida Anna Henryka (zmarła w wieku 1 roku), ur. w_1884 r. Jan Ewangelista Józef, ur. w 1890 Maria Apollonia Konstantyna (później zam. za lekarza Gustawa Wierzbickiego w Grybowie), ur. w 1892 r. Leopold Antoni Kanty (zmarł w niemowlęctwie). Uważny spacerowicz znajdzie na grybowskiej nekropolii stary kamienny nagrobek z rzeźbą aniołka, noszący imię Idy Paschek. Pozostali członkowie rodziny, poza Marią Wierzbicką, spoczywają w bezimiennym grobie opisanym jedynie nazwiskiem jako „Grób Paszków”, ze skromnym horyzontalnym krzyżem. Jeśli chodzi o fizyczne pamiątki, poza samym browarem i cmentarzem, znanym i słusznie kojarzonym z rodziną Paszków jest krzyż stojący opodal dawnego kamieniołomu (później strzelnicy) i cmentarza żydowskiego, wznoszący się ponad polami gospodarstwa Paszków. Podanie miejscowe wiąże go z wotum za wyzdrowienie dziecka Paszka; rodzina Pozarzyckich wskazuje tutaj na wotum męża, Franciszka I, za zdrowie żony, Franciszki.

Inna reklama, tym razem w „Skorowidzu przemysłowo-handlowym Galicyi" (wyd. Drukarni Polskiej we Lwowie, 1912) podaje: „Browar Parowy Franciszka Paschka w Grybowie / poleca swoje wyroby piwa krajowego / Bok, Eksport, Marcowe i Leżak / wysyłka ze stacyi kolej. Grybów. Telefon nr. 1”. Ze „Spisu Abonentów c.k. Sieci Telefonicznych w Galicyi. Wydania ogólnego na rok 1912" dowiadujemy się, że w Grybowie było wówczas 6 abonentów, z czego faktycznie numerem 1 cieszył się „Fr. Paszek” (sic – z „sz”). W podobnym spisie na lata 1932-33 browar miał już numer 11 (na 44 istniejące).

Wróćmy na chwilę do legend skupionych wokół budowy torów kolejowych linii Tarnów-Leluchów dookoła browaru, słynnej Grybowskiej Pętli (na której, notabene, z racji wyjątkowego w skali Polski przewyższenia i ciasnego promienia łuku testowane są nowe modele pociągów). Cytuję za przewodnikiem online „Karpacka Mapa Przygody” – tekst w takiej lub podobnej formie znaleźć można w różnych zbiorach „legend Beskidów”:

„Z tym miejscem związane są lokalne legendy, gdyż dokładnie w środku tej serpentyny, znajduje się grybowski browar. Mówi się, że to jego właściciel przekupił inżyniera kolejowego, aby pasażerowie jadący do Nowego Sącza widzieli budynek z każdej strony. Zgodnie z podaniem, gdy cała sprawa wyszła na jaw, inżynier popełnił samobójstwo i pochowany jest tuż przy torze. Rzeczywiście, z okna pociągu można wypatrzyć grób z krzyżem, jednak jego faktyczne pochodzenie nie jest znane. W bardziej romantyczniej wersji to sam inżynier zakochany w córce właściciela browaru, tak poprowadził linię aby móc być dłużej bliżej ukochanej.” (Agnieszka Pawlus, „W polskim Semmeringu – podróż z Grybowa do Kamionki”)


Podobną wersję opublikowano w „Almanachu Muszyny”, w artykule Edwarda Drozda:
„Pod zaborem austriackim w Galicji trwały spory co do lokalizacji. Miasto Nowy Sącz czuło się urażone, że kolej mija miasto i z Grybowa, doliną Białej, ma piąć się ku Muszynie. Zwierzchność Miasta Nowy Sącz w osobie burmistrza Johanidesa wygrała starania w Wiedniu w 1872 roku. A zabiegi te musiały sporo miasto kosztować, skoro udało się zmienić plany i z Grybowa wytrasowano poprawkę przez Nowy Sącz, doliną rzeki Poprad, do Muszyny i dalej do Orłowa. […]  Z przeprowadzonej korekty przebiegu linii z Grybowa do Nowego Sącza skorzystał ponoć właściciel browaru w Grybowie, który rzekomo namówił inżyniera budującego ten odcinek do skorygowania trasy kolei, by zamiast doliną Pławianki do Ptaszkowej, przechodziła ona koło jego browaru — dla reklamy piwa. Zmiana ta spowodowała między innymi kłopoty wynikające ze stromej wspinaczki do Ptaszkowej. Ta góra mści się i mścić się będzie nadal, powodując ogromną niedogodność i wzrost kosztów przez konieczność zastosowania podwójnej, a nawet potrójnej trakcji. Na język zrozumiały tłumaczy się to tym, że między Nowym Sączem a Grybowem zamiast jednej lokomotywy pociągi ciągnione są przez dwie i popychane przez trzecią lokomotywę. Trakcja elektryczna zmieniła trochę ten model na lepsze. Ponadto, tak skorygowana trasa wepchnęła tory na zbocze osuwiskowe, wiecznie płynące. Ileż tysięcy ton kamienia i tłucznia wysypano na to usuwisko, ileż betonu tam wpompowano, wszystko na nic — zbocze płynie i będzie płynęło, bo takie jego fizyczne prawo. Oprócz ceny, jaką płaci kolej za ten przekręt, wysoką cenę zapłacił ów inżynier, gdy wyszła sprawa zmiany trasy podczas inspekcji C.K. Ministerstwa Kolei. Jak mówią ustne przekazy, inżynier udał się na sąsiednie zbocze na Strzylawkach i tam się zastrzelił. W miejscu tym stoi do dzisiaj krzyż, widoczny z okien przejeżdżającego pociągu.”

Porównanie podania o inżynierze zakochanym w „córce właściciela browaru” z datami urodzin dzieci Franciszka I Paschka pozwala „włożyć je między bajki”, gdyż trudno uznać, że chodzić mogło o córki poprzedniego właściciela, Ferdynanda Hoscha; nie sposób też potwierdzić tezy o rzekomej korupcji ze strony browaru przy korekcie przebiegu linii tarnowsko-leluchowskiej. Znając topografię doliny rzeki Białej i metodę projektowania linii kolejowych, można sądzić, że inżynierowie uznali taki a nie inny kształt niwelety i sytuacji linii torów za optymalny, biorąc pod uwagę warunki topograficzne i potrzebę pokonania wododziału między doliną Białej i Dunajca w Ptaszkowej, z deniwelacją ponad 170 metrów na dystansie 10 km. Linia tarnowsko-leluchowska, której częścią jest Pętla Grybowska, została oddana do użytku 18 sierpnia 1876 r. (w urodziny cesarza Franciszka Józefa). Według prawnuczki Franciszka I, Marii Pozarzyckiej, pradziadkowie objęli w posiadanie browar grybowski w tym samym roku, wkrótce po ślubie w Preszowie.

Kolejnym podaniem, jakiemu należy się polemika, jest rzekomy fortel, jakim posłużył się Franciszek I przy zakupie browaru, który opisała w „Almanachu Muszyny” Bogusława Święs:
„Paschek postanawia wykupić dobrze prosperujący w tym czasie browar barona Hoscha […] na przeszkodzie stają dzierżawiący zakład piwowarski Żydzi. Paschek jednak nie daje Żydom za wygraną, postanawia użyć podstępu. Znając doskonale prawo austriackie, wykupuje od barona Hoscha tereny na tak zwanych Strzylawkach Siołkowskich, sąsiadujące bezpośrednio z browarem oraz teren, na którym był zlokalizowany zakład piwowarski. W ten oto sposób Franciszek Paschek został właścicielem browaru, gdyż, według prawa austriackiego, właściciel ziemi jest również właścicielem i posiadaczem wszystkich dóbr znajdujących się na niej, czyli wszelkiej nieruchomości.”
Nie wiadomo, na czym miałby polegać ów fortel, czy istniała jakakolwiek umowa cywilno-prawna wiążąca Hoscha z dzierżawcami w sposób komplikujący przeniesienie własności gruntów i budynków, natomiast przynależność budynków do gruntu jest i była standardem w prawie cywilnym, stąd nie powinno być mowy o żadnym „podstępie” Paschka, a jedynie o pospolitej transakcji zakupu (na którą też wskazują potomkowie Paschków).

Sprostować i rozszerzyć należy również opis zamieszczony dalej, zawierający zwłaszcza wiele błędów w nazwiskach:

„Głównymi odbiorcami piwa pani Paschkowej byli grybowscy Żydzi, stanowiący 95% wszystkich odbiorców. Pozostałe 5% to kupcy z terenów Bobowej, Gorlic, Jasła, Krakowa, Nowego Targu, a nawet Żywca. W tym okresie w małym mieście Grybowie, znajdowało się sześć znakomitych piwiarni, w których podawano różnego gatunku piwo produkowane w browarze siołkowskim. Wśród klientów grybowskich piwiarni byli nie tylko mieszkańcy miasteczka i okolicznych wsi, ale widać było wielu przybyszów spoza rejonu Grybowa i okolic. Do znanych piwiarni w Grybowie należały: Piwiarnia Fabera Nuchyma, Szlomy Finka, Klaftera, Herbachy Ruhrera oraz rozlewnia i hurtownia piwa Adolfa Krugera.” (B.Święs)
Trudno polemizować z podaną proporcją odbiorców grybowskiego piwa z powodu braku materiału źródłowego, jednak należy uznać ją za prawdopodobną. Grybowskie jarmarki, na których co poniedziałek obracano nie tylko sprzętem gospodarskim, żywnością i materiałami pierwszej potrzeby (przysłowiowe „szwarc, mydło i powidło”), ale również setkami sztuk bydła, trzody i drobiu, gromadziły ludność polską, łemkowską, żydowską i romską z kilkudziesięciu wsi i miasteczek południowej Polski (wcześniej Zachodniej Galicji), a być może i słowacką. Stąd tak istotnie liczne miejsca, gdzie można było nabyć grybowskie piwo Paszków. Wśród właścicieli szynków byli Żydzi: wymienieni Nuchym Faber, Salomon Fink, Mendel Klafter, Hersch Herbach, Chaim Herbach, Leon i Rozalia Fuehrerowie, Saul i Sprinca Fuehrerowie, Abraham Krieger, ale też: Markus Cyzer, Eliasz Gottlob, Eliasz Kauftheil, Berisch Kessler, Hersch Friedmann, Leib Wolf, Eliasz Westreich, Ryfka Grybel, Hersch Goldman, Herman Studen. Salę bilardową z piwiarnią prowadziła Laja Ornstein. Było również kilku szynkarzy chrześcijańskich: Alojzy Kasztelewicz, Leonarda Szpakowska, Gustaw Nalepa, Michał Studnicki, Józef Jurkowski, Władysław Wojtasiewicz. W 1935 r. zawiadomienie o zakazie sprzedaży alkoholu w dniu wyborów trafiło do 17 szynkarzy w samym tylko Grybowie. Kolejnych kilka wersów zajęłoby wymienienie karczmarzy rozlokowanych we wsiach powiatu grybowskiego. Jako ciekawostkę warto dodać, że tawernę w Grybowie, jeszcze w XIX wieku, prowadziła rodzina Picele (Pitzele), z której wywodził się senator II RP Henryk Orliński, urodzony w Grybowie w 1873 r. jako Chiel Picele, dziadek prof. Jana Woleńskiego.

Franciszek I, w ślad za swoim szwagrem z Koszyc, przystąpił do wielkich inwestycji. W latach 1897-1907 powiększył zakład piwowarski o nowe budynki warzelni i słodowni, zmodernizował fermentownię, leżakownię, warsztat bednarski, magazyn lodu i magazyn produktów gotowych oraz kotłownię. Dla piwa grybowskiego znajdowano rynki zbytu na terenie całych Austro-Węgier, renomę przynosiły mu medale na wystawach w Wiedniu i Budapeszcie (B. Święs). Rozbudowę browaru prowadzono pod okiem mistrza murarskiego Walentego Olszewskiego.

W roku 1910 grybowscy mieszczanie i parafianie, jako wyraz ambicji rosnącego i dobrze prosperującego miasteczka, przystąpili do budowy nowego kościoła, w miejsce starej budowli z czasów Kazimierza Wielkiego. Kształt swojego gigantycznego neogotyckiego kościoła, poza projektantami, architektami Piusem Dziekońskim i Zdzisławem Mączeńskim, grybowianie zawdzięczają Franciszkowi Paschkowi, ponieważ jako przewodniczący komitetu budowy kościoła spośród kilku projektów wybrał najpiękniejszy i gorąco namawiał pozostałych członków aby ten projekt zatwierdzili, choć był bardzo drogi i skomplikowany; notabene do budowy dołożyli się również potomkowie i krewni poprzednich właścicieli browaru z rodu Hoschów.

Dobrą passę browaru i rodziny przerwała tragiczna śmierć Franciszka I Paschka wiosną 1916 r. – według relacji Marii Pozarzyckiej pradziadek zmarł na zapalenie płuc, które było wynikiem nieszczęśliwego wypadku – załamał się pod nim lód na stawie obok browaru; uratowano go od utonięcia, lecz, mimo leczenia w szpitalu w Nowym Sączu, nie udało się go uratować przed konsekwencjami wychłodzenia w lodowatej wodzie.

11 kwietnia 1916 r. do wieczności odeszła Franciszka z Bauerneblów Paschkowa „wdowa po właścicielu dóbr i browaru w Grybowie, nie mogąc przeżyć utraty ukochanego męża, po krótkiej a ciężkiej słabości […] w 66. roku życia” - z podziękowania rodzin Paschków i Wierzbickich w „IKC” z 27 kwietnia 1916 r.; w rodzinie zachował się przekaz, że żona zmarła zaledwie 4 dni po śmierci męża.

Jeszcze jednym elementem artykułu B. Święs, jakiemu należy się sprostowanie, jest następujący ustęp:
„Franciszek Paschek II był żonaty z rodowitą Francuzką Mariettą, którą poznał, uczestnicząc w walkach wojennych pod Verdun w 1916 roku.” Według przekazu rodziny Marietta Marlier była guwernantką, mieszkającą w prywatnym domu rodziców nauczanych przez nią dzieci, utrzymującą się z nauki języka francuskiego – jako miasto powiatowe Grybów mógł pochwalić się swego czasu ambitną warstwą miejskiej inteligencji. Franciszek zobaczył ją obok domu, w którym mieszkała i uczyła, przy ul. Sandeckiej (dziś Kazimierza Wielkiego), kiedy przejeżdżał konno z browaru w Strzylawce do kościoła w rynku – i tak rozpoczęta znajomość zakończyła się małżeństwem. Nie uczestniczył w walkach pod Verdun. Nie obyło się jednak bez perypetii. Po wybuchu Wielkiej Wojny Franciszek, walcząc w armii austriackiej, trafił do niewoli rosyjskiej. Na wschodzie odszukała go Marietta. Razem przybyli do Krakowa i tamże w 1919 r. wzięli ślub. Do Grybowa wrócili, zaślubieni, już po tragicznej śmierci rodziców pana młodego. Potomkowie Marii nie posiadają informacji o jej wcześniejszym życiu przed pierwszym przybyciem do Grybowa.

Z lewej: portret Marietty Paszek zd. Marlier, arch. Włodzimierza Olszewskiego

ND_1934_30_VII_Paszkowa.png
IKC 16 11 1935.jpg
DSCN2835.JPG

"Ilustrowany Kurier Codzienny" (1,2); Akta miasta Grybowa, Arch. Narodowe w Krakowie (3)

103182442_648295675722295_2234549547433193824_n (2).jpg

Fraciszek III Paszek "Kmicic", arch. córki, Francoise Paszek

DSCN9074.JPG

Browar w czasie okupacji, arch. Włodzimierza Olszewskiego

DSCN9970.JPG

Maria Paschek z wnukami Marii Wierzbickiej zd. Paschek, Jerzym i Andrzejem, arch. rodziny Warzechów

DSCN9606.JPG

Browar w czasie okupacji, arch. Włodzimierza Olszewskiego

synagoga-proj-front.jpg

Szkic projektu synagogi w Grybowie przy ul. Różanej (Kilińskiego), Arch. Narodowe w Krakowie

besaminka_grybow_ebay_1900.jpg

Balsaminka, jedno z grybowskich judaików, fot. ebay.com, wł. Meryl Carr

102744338_856832918143844_1464684564399201168_n-001.jpg

Fraciszek III Paszek "Kmicic", arch. córki, Francoise Paszek

Paszek Franciszek_Kmicic_0003.jpg

Fraciszek III Paszek "Kmicic", arch. Marii Boczoń

DSCN9527.JPG

Kaplica i plebania na Podchełmiu grybowskim, fot. Kamil Kmak

DSCN9675.JPG

Deskal A. Andrejkowa z Franciszkiem Paszkiem na grybowskim Podchełmiu, 2020, fot. Kamil Kmak

1-skanuj0018.jpg

Stanisław Oleksy, strażnik pamięci o grybowskich Żydach, arch. Jadwigi Woźniak

Włodzimierz Olszewski.JPG

Włodzimierz Olszewski, członek oddziału Paszka "Kmicica", grybowski kronikarz

DSCN9855.JPG

Pismo Franciszka Paszka "Kmicica" potwierdzające uczestnictwo Wł. Olszewskiego w jego oddziale, arch. Włodzimierza Olszewskiego

DSCN9602 (2).JPG

Deskal A. Andrejkowa z Franciszkiem Paszkiem na grybowskim Podchełmiu, 2021, fot. Kamil Kmak

DSCN9520.JPG

Zawiadomienie dra Gustawa Wierzbickiego o statusie zakładnika, arch. rodziny Pozarzyckich

Dr Gustaw Wierzbicki z rodziną.jpg

Rodzina Marii Wierzbickiej zd. Paschek, arch. rodziny Pozarzyckich

Doktor Gustaw Wierzbicki.tif

Grybowski lekarz, dr Gustaw Wierzbicki, arch. rodziny Pozarzyckich

DSCN8031-1.JPG

Dom zakupiony przez Franciszka I Paschka jako wiano córki Marii, Arch. Narodowe w Krakowie

klepsydra Stowiczków.jpg

"Dziennik Polski", 11 VII1946

PAr_iLGB_400x400.jpg

Tamira Paszek, fot. oficjalny profil fb Tamiry Paszek

18622363_1102234023242891_1891847426642126397_n.jpg

Tamira Paszek, fot. oficjalny profil fb Tamiry Paszek

saga11.jpg

Deskal A. Andrejkowa z Franciszkiem Paszkiem na grybowskim Podchełmiu, powstały w 2020 r. z inicjatywy stowarzyszenia Saga Grybów, fot. Kamil Kmak

244259879_848833495783890_3844759940185541345_n.jpg

W 1920 r. przyszedł na świat Franciszek III Paschek, zwany przez rodzinę i przyjaciół rodziny, do końca życia i po śmierci, „Anusiem”; Maria miała wówczas 35 lat, jej mąż 42. Kiedy syn miał zaledwie cztery lata, zmarł Franciszek II. Ciężar kierowania browarem i gospodarstwem spadł na Marię Paszkową, która dała się poznać jako kobieta silna i przedsiębiorcza. Z jednej strony - wielu osobom, w tym krewnym, wydawała się zdystansowana i chłodna z temperamentu, z innej strony – jest kilka przekazów o jej działalności charytatywnej wypełnionych serdeczną wdzięcznością. Grybowianka Barbara Młott-Mąkosa wspomina o festynach i ślizgawkach dla okolicznych dzieci, jakie w browarze organizowała pani Paszkowa.

Artykuł w "Nowym Dzienniku" (30 VII 1934) donosił o pomocy dla żydowskich powodzian:

„2 tysiące rodzin żydowskich padło ofiarą powodzi. Szlachetny czyn chrześcijanki.
[…] Właścicielka browaru w Grybowie p. Paszkowa, chrześcijanka udzieliła schronienia 52 dzieciom żydowskim, pochodzącym z dzielnicy Piekło w Nowym Sączu. Ten humanitarny czyn wywołał żywy oddźwięk w całem społeczeństwie”.

"Ilustrowany Kurier Codzienny" (16 XI 1935), donosił o uhonorowaniu przez papieża Piusa XI Marii Paszkowej, właścicielki browaru w Siołkowej i dra praw burmistrza Wincentego Warzechy (jej powinowatego, jako męża Janiny zd. Wierzbickiej, córki Marii zd. Paschek), medalem „Pro Ecclesia et Pontifice” w związku ze wsparciem organizacji I Podhalańskiego Kongresu Eucharystycznego, który odbył się w Grybowie w czerwcu tego samego roku.

Warto wtrącić tutaj, choć nie dotyczy omawianej filantropijnej działalności Marii, jeszcze jedną wzmiankę z „IKC” (3 X 1938) - o „zbrodniczej pułapce na szosie” poczynionej przez „wiejskich wyrostków” z Cieniawy na samochody przejeżdżające trasą Nowy Sącz-Grybów; w wyniku najechania na „zbrodniczą” barykadę ucierpiał samochód „Marii Paszkowej z Grybowa” prowadzony przez jej osobistego kierowcę (sprawcy zostali skazani na 8 miesięcy więzienia).

W czasie II wojny światowej browar został przejęty we władanie przez niemieckich okupantów, z ramienia Rzeszy zarządzał nim Ronald Decker, Niemiec pochodzący z Dąbrówki k. Nowego Sącza.

58-letnią Marię osadzono w obozie Auschwitz, według kartotek obozowych trafiła tam 30 czerwca 1943 r. Jej numer więźniarski to 47626. Według relacji rodziny Maria przeniesiona została z Oświęcimia do obozu Ravensbrück; część drogi do północnych Niemiec więźniowie pokonać musieli pieszo. Artykuł w „Almanachu Sądeckim” B. Święs podaje hipotetyczne powody aresztowania i zesłania do Auschwitz:

„Na początku 1943 roku Maria Paschek zostaje aresztowana przez gestapo i zesłana do obozu karnego w Oświęcimiu. Powód aresztowania pani Paschek jest do dziś niejasny i nieznany. Przypuszczać należy, że powodem aresztowania, mógł być syn Franciszek, ps. "Kmicic", który zbiegł przed aresztowaniem i dostał się do oddziału partyzanckiego Armii Krajowej. Innym powodem, jak sądzono, mogły być przechowywane przez Marię Paschkową żydowskie przedmioty kultu religijnego, takie jak: Święte księgi, tj. Tora i Talmud, siedmioramienne złote i pozłacane czy srebrne świeczniki. Fakt przechowywania przez panią Paschek żydowskich precjozów prawdopodobnie zdradził pracownik browaru, furman Józef Górski, będący na usługach niemieckiego gestapo”.

Motyw ukrywania żydowskich przedmiotów kultu i kosztowności jako powód aresztowania Marii potwierdzają krewni (relacja Marii Pozarzyckiej). Rozległy opis wydarzeń związanych z „żydowskim depozytem” znajduje się w niepublikowanym maszynopisie mieszkańca Siołkowej Stanisława Oleksego pt. „Z wędrówek po żydowskich szlakach mojego miasteczka Grybów” (1980, w zbiorach autora, dzięki uprzejmości córek: Jadwigi Oleksy-Woźniak i Krystyny Oleksy), cytat in extenso, z uwagi na pierwotny charakter publikacji oraz szczegóły funkcjonowania samego browaru:

„Aresztowania w browarze a sprawa żydowska.

Pod koniec lutego 1943 roku całą okolicę obiegła przykra wiadomość o aresztowaniu Marii Paszek przez gestapo […] W imieniu swojego małoletniego syna browarem energicznie i sprawnie kieruje Marietta czyli Maria Paszek. Jest kobietą skromną i przystępną choć stanowczą i upartą. W zakładzie i gospodarstwie rolnym zatrudnia kilkudziesięciu pracowników. Byli to pracownicy stali, gdzie praca przechodziła z zatrudnionego ojca na syna. O zatrudnieniu u Paszkowej marzył niejeden bezrobotny. Wiadomość o aresztowaniu Paszkowej zwróciła uwagę wśród wielu osób, chociaż w tym czasie Niemcy nie musieli mieć specjalnego powodu do aresztowania. Snute były domysły i przypuszczenia co do postępowania Niemców w stosunku do tej kobiety. Przypuszczano, że mogło to mieć związek z jej synem Franciszkiem, który już dużo wcześniej poszedł „w partyzanty" i był dowódcą zorganizowanego przez siebie oddziału o czym na pewno zostali poinformowani Niemcy i w odwecie aresztowali jego matkę. Były przypuszczenia również i takie, że mieli ochotę przejąć tak dochodowe przedsiębiorstwo w związku z czym postarano się najpierw usunąć jego prawowitą właścicielkę. Po wielu latach […] uczestnicy tamtych wydarzeń pozostali jeszcze przy życiu zdecydowali się ujawnić pewne sprawy mające wpływ na ich przebieg. Wynika z tego, że ówczesne aresztowanie Paszkowej miało ścisły związek z grybowskimi Żydami. […] Wszystkim wiadomo, którzy pamiętają przedwojenne czasy, że 95% odbiorców piwa z browaru Franciszka Paszka w Grybowie to byli Żydzi. Oni prowadzili składy, rozlewnie piwa, karczmy, wyszynki i w ich rękach znajdowała się prawie całkowita dystrybucja tego napoju. Żydzi rozumiejąc swój zagrożony byt pomyśleli o ukryciu i przechowaniu najbardziej wartościowych przedmiotów kultu religijnego takich jak święte księgi tj. Tora, Talmud i inne spisywane przez tysiące lat objawienia i nauki swoich licznych proroków, jak również wyposażenia żydowskich bożnic np. misternie kształtowane siedmioramienne złote, pozłacane i srebrne świeczniki, niezbędne rekwizyty każdego ich nabożeństwa. Żydowska starszyzna pragnąc uchronić skarby swojej religii i kultury pozbierała wszystkie cenne rzeczy, starannie zapakowała i pomyślano, że najlepiej było by przechować u Marii Paszek. Pod osłoną nocy kilku Żydów utrzymujących z nią kontakty handlowe udało się do niej z prośbą przechowania ich skarbów. Paszkowa ociągała się z przyjęciem, aż w końcu wyraziła zgodę na przechowanie. Wzięła wszystkie rzeczy w depozyt. Pod umówiony adres posłano nocą furmankę z dwoma zaufanymi ludźmi z browaru, załadowano kilka opieczętowanych skrzyń przewożąc je następnie do browaru, które z kolei zostały ukryte w przepastnych, ciemnych piwnicach, gdzie leżakowało wyprodukowane piwo. Zatrudnione przy tej operacji osoby zostały zobowiązane do bezwzględnej tajemnicy. Z przestrzeganiem wszelkich tajemnic różnie bywa, bo przy przewrotnej naturze człowieka słowo "tajemnica" przynosi zupełnie odwrotny skutek od zamierzonego. Tak było i tym razem. Pracowników browaru dzieliło się wówczas na dwie grupy - tych co byli zatrudnieni przy produkcji piwa i drugich, którzy pracowali na gospodarstwie rolnym zw. służącymi. Między tymi drugimi był chłopak, który znalazł tu służbę i pracował od kilku lat. Na tego sympatycznego młodzieńca zwróciła uwagę Paszkowa. Zlecała mu załatwianie różnych spraw z czego starał się wywiązać jak najlepiej i wkrótce uważano go za zaufanego Paszkowej, a niektórzy nawet za jej pupilka. Paszkowa zleciła jemu dostarczenie i ukrycie w piwnicach "żydowskiego depozytu", z którego to zadania wywiązał się bardzo dobrze. […] Michał [imię zmienione] został zaproszony na wiejskie wesele w charakterze drużby do swojego dobrego znajomego […] najładniejsza i najbardziej szykowna spośród druhen wybrała sobie jego za partnera […] Wkrótce sympatyczna, miła, wesoła i świetnie tańcząca dziewczyna złamała tą barierę tak, że zapatrzony w nią Michał myślał sobie - skarb nie dziewczyna. Siedząc przy weselnym stole raczyli się obficie alkoholem i w pewnym momencie Michał ujął jej rękę na której dostrzegł na palcu piękny złoty pierścień z dużym szafirowym kamieniem, którym się zachwycił pytając skąd ma takie cacko. Na to dziewczyna odpowiedziała, że dostała w prezencie od koleżanki Żydówki. Michał potwierdził, że wie, jak piękne rzeczy mieli Żydzi bo sam je woził. Zdziwiona dziewczyna podchwyciła z zainteresowaniem odpowiedź Michała dopytując się, co woził. Michał zorientował się że niechcąco się wygadał i starał się zbyć zainteresowanie dziewczyny mówiąc, że tylko tak mu się powiedziało. […] W kilka dni później aresztowano Michała i odstawiono do nowosądeckiego gestapo, a to potrafiło uzyskać od niego dalsze informacje. Początkowo wypierał się wszystkiego, wówczas zaprowadzono go do maleńkiej ciemnej celi i zapalono światło. Zobaczył tu nieruchomo leżącą do połowy obnażoną ludzką postać, której ciało pokryte było krwawą posiniałą miazgą wydającą ciche jęki. Gestapowiec warknął na Michała i powiedział że ten też nic nie wiedział ale pomogliśmy mu sobie przypomnieć dokładnie wszystko. Na terenie browaru pojawiło się gestapo, odnalazło schowek i załadowawszy na samochód schowane rzeczy zabrali ze sobą właścicielkę browaru. Po pewnym czasie Michał opuścił więzienie i powrócił na swoje dawne miejsce do browaru. W browarze zastał nowego gospodarza Deckera, nowosądeckiego Niemca z Dąbrówki. W niedługim czasie nadeszła wiadomość, że Maria Paszek skierowana została do karnego obozu w Oświęcimiu, skąd jednak po zakończeniu działań wojennych szczęśliwie powróciła.

Michałowa dziewczyna - druhna na wiejskim weselu, jak się okazało była agentem gestapo. Słowo agent to za dużo powiedziane - ona była informatorem, a agentem miał być jej narzeczony, który do dalszego rozpracowania otrzymał ten niepełny temat i w tym celu posłużył się swoją dziewczyną.”

Inny motyw aresztowania Marii Paszek zachował się w historiografii związanej z grybowskimi komórkami Polskiego Państwa Podziemnego. J. Bieniek, bp J. Gucwa, a za nimi S. Dąbrowa-Kostka oraz K. Drzymała wspominają o zaangażowaniu Franciszka III Paszka w konspirację już w 1939 r.
Dąbrowa-Kostka, powołując się na Bieńka, Gucwę i relację samego Paszka, pisze o zawiązaniu pierwszych konspiracyjnych działań w 1939 r. wraz z kpt. Wiśniewskim z Bobowej, przy organizacji akcji przerzutów kilku oficerów polskich „korzystając z usług Żyda zajmującego się szmuglem piwa”.

J. Gucwa (biskup, wcześniej partyzant ps. „Szumny” w oddziale „Kmicica”) wspomina wczesną działalność podziemną Paszka i – wprost – zaangażowanie jego matki:

„[po zbiegnięciu przed aresztowaniem] przybiegł on na plebanię ks. Dziedziaka pod Chełm, gdyż taki plan ustaliła wcześniej na wszelki wypadek z Księdzem przewidująca matka Franciszka. Zdenerwowani niepowodzeniem gestapowcy zaaresztowali tylko tę kobietę z pochodzenia Francuzkę i po śledztwie w Nowym Sączu zesłali ją do obozu w Oświęcimiu. […] z początkiem 1943 r. przyszedł do mnie Józef Dziedziak, gospodarz na Podchełmiu, brat księży Dziedziaków. Przekazał mi wiadomość, że na plebanii ukrywa się Franciszek Paszek i pragnie dziś wieczorem spotkać się ze mną i Władysławem Radzikiem. […] Paszek, mimo niespodziewanego wyrwania go z dobrobytu i wygody oraz ostatnich przeżyć, był w dobrej formie […] poinformował, że uda się w gorlickie, by nawiązać kontakt ze znajomymi w tamtejszych dworach i komendą organizacji. Zorientuje się, czy nadszedł już czas utworzenia oddziału partyzanckiego. I zaproponował ścisłą współpracę w dalszej walce z wrogiem oraz w tworzeniu grupy partyzanckiej. Był uzbrojony w pistolet z zapasem amunicji. […] Pierwsze kontakty z organizacją Związek Walki Zbrojnej nawiązał przez kpt. Wiśniewskiego z Bobowej, brata nauczycielki Sekułowej. W 1941 r. założył z nim placówkę ZWZ w Bobowej, która jednak rozpadła się po aresztowaniu. Po najeździe Niemców na Rosję Paszek porozumiał się z Janem Pękalą, bratem biskupa Pękali i wspólnie ukrywali kilku wojskowych. Bahnschutz ze Stróż wpadło na ich trop i powiązania z Paszkiem. Niebezpieczeństwo zdołała zażegnać matka Franciszka. Oficerów zdołano przerzucić, pozostał tylko lotnik Wlaszak, który ukrywał się w Grybowie.”

W podobnym brzmieniu przekazuje przebieg zdarzeń Józef Bieniek:

„Odrębną  pozycję  w  grybowskim  ruchu  oporu  stanowi  browar  na tak  zwanych  Strzylawkach,  będący  wówczas  własnością  polsko-francuskiej  rodziny  Paszków.  Na  terenie  browaru  istniała  silna  komórka ZWZ,  którą  zorganizował  i  kierował  syn  właściciela  browaru,  Franciszek,  pseudonim  „Kmicic".  W  lutym  1943  r.  gestapo  dokonało  najazdu na  browar  i  za  nieobecnego  „Kmicica"  aresztowało  jego  matkę  Mariettę  z  Marlierów  Paszkową.  Zmuszony  do  ukrywania  się  oddał  swe  siły w  zupełności  sprawom  ruchu  oporu,  stając  się  jednym  z  organizatorów oddziału  partyzanckiego  i  w  końcu  jego  dowódcą.” („Wojskowy ruch oporu w Sądecczyźnie. Część III – placówki”, J. Bienek, „Rocznik Sądecki”, t. XIV, 1973)

Oddział „Żbik”, zawiązany wiosną 1943 r., w skład którego weszła grybowska grupa „Kmicica” (czasem zwany we wspomnieniach partyzantów oddziałem „Kmicic”) do lata 1944 roku kierowany był właściwie przez Stanisława Siemka ps. „Świerk” z Ropy, z Paszkiem jako zastępcą. W wyniku choroby i niedyspozycji „Świerka” dowództwo przejął Paszek.

Dwuletnia działalność oddziału Siemka i Paszka, który rekrutował partyzantów głównie spośród młodzieży Ziemi Grybowskiej i Gorlickiej, a który rozrósł się z kilkunastu do około stu żołnierzy (na późniejszym etapie włączono w działania dodatkowo 40 uwolnionych jeńców radzieckich z Azerbejdżanu), koncentrowała się na terenie powiatów nowosądeckiego, gorlickiego, tarnowskiego i jasielskiego. Jedynie skrótowo przytoczę zasługi oddziału, których rozległego opracowania, z syntezą dostępnych źródeł, dokonał K. Drzymała (nie ustrzegając się jednak błędów, jak nazwanie ojca Kmicica, Franciszka II Paschka, Niemcem). Oddział przeprowadził kilkadziesiąt akcji zbrojnych i dywersyjnych, rozbrajając żołnierzy i placówki niemieckie, dezorganizując transport i zaopatrzenie wojska niemieckiego, odbijając więźniów, rozbijając niemieckie obławy, oraz prowadząc akcje umoralniające, tj. likwidowanie i ostrzeganie konfidentów. Oddział udzielał pomocy zbiegom z obozów koncentracyjnych i obozów jenieckich, w tym członkom wojsk alianckich. Co podkreślają historycy i świadkowie, oddział „Kmicica” nie szafował życiem ludzkim, operując w sposób przemyślany, utracił tylko 8 żołnierzy (Bieniek). Sam Paszek wielokrotnie uszedł z życiem z niemieckich obław, jak w przypadku napaści Bahnschutzpolizei na spotkanie dowódców różnych stronnictw Polski Podziemnej w Stróżach w domu Mogilskich, gdy od niemieckich kul i granatów zginęli Frederick Sheady „Aliant” oraz Stanisław Dywan „Kasztan”, czy w czasie tzw. „Krwawej Wigilii” 1944 r. na grybowskim Podchełmiu, gdy śmierć poniósł Jan Poczobutt-Odlanicki „Kniaź”.

Grybowianin Włodzimierz Olszewski, który w oddziale Paszka pełnił funkcję organizatora zaopatrzenia, tak, poetyzując, opisuje „Kmcicia” we wspomnieniach: „Wtedy wiedziano o nim powszechnie, lecz mało kto widział go na własne oczy. Działał niespodziewanie, zaskakująco, w najmniej oczekiwanych momentach i zapadał w lasy jak widmo… Walka z nim była jak walka z cieniem. Czynione przez Niemców zasadzki spalały na panewce, bo tam gdzie powinien być, już dawno go nie było. […] Nigdy nie ryzykował życia swych podwładnych i odznaczał się niezmiernie ważną cechą – miał wyjątkowe szczęście, dlatego nie raz jego poczynania nazwane były ryzykanckimi, a to tylko zimne wyważenie sytuacji no i ta spora doza szczęścia dawała mu sukcesy […] Był zawsze ze swym ludźmi, co zjednywało mu ich serca i podnosiło autorytet. Nie dojadał jak oni, nie dosypiał jak oni, bił wszy jak oni, budził się nie raz z twarzą w błocie jak oni. Mieli swoje w ziemi kopane ziemianki […] i pomyśleć, że w żyłach tego żarliwego Polaka nie płynęła ani jedna kropla krwi polskiej; był synem Francuzki i Słowako-Węgro-Austriaka.” („Wielki – mały – Kmicic”, W. Olszewski, maszynopis w posiadaniu córki).

Wsparcie aprowizacyjne dla oddziału płynęło przede wszystkim z terenu Grybowa, Białej Niżnej i Wyżnej, Kąclowej, Gródka, Ropy. Szczególnie zasłużyli się mieszkańcy Podchełmia, wysoko wyniesionego terenu na pograniczu tych miejscowości, u stóp góry Chełm. Literatura tematu wymienia kilkadziesiąt rodzin z tych miejscowości, które wspierały oddział „Kmicica” wyżywieniem, kwaterunkiem i łącznictwem.

Relacja Włodzimierza Olszewskiego przytacza nieco odmienną wersję, kładąc nacisk na unikanie nadmiernego obciążania i narażania ludności okolicznych wsi: „oddział Kmicica stale się rozrastał i stale potrzeba było coraz więcej żywności. Kmicic nie bazował tylko na tym, co sam mógł zdobyć, ani na pomocy w miejscach postoju, aby nie ściągać na tych ludzi represji niemieckich. Dlatego też pracując w browarze zorganizowałem spotkanie z kierownikiem browaru Karolem Stowiczkiem, który przyrzekł dawać pszenicę przydzieloną do produkcji piwa, oraz melasę cukrową, stanowiącą dodatek do produkcji piwa. Pszenica i jęczmień szedł via młyn na Białej Niżnej, szczególnie dzięki odważnemu księdzu Jarońskiemu. […] Osobiście organizowałem papierosy w miejscowej trafice i osobiście dostarczałem je wraz z mniejszymi beczółkami na swoim rowerze. […] Od rządcy majątku rolnego skonfiskowanego przez Niemców wraz z browarem otrzymywałem zboże, które robotnicy browarscy nocą wynosili poza zabudowania browarskie i stamtąd zabierane były przez żołnierzy Kmicica. Akumulatory ładowane były także w browarze. Kmicic posiadał radiostację, do której potrzebne były anody i akumulatory, ładował je potajemnie oczywiście maszynista browarski Iwaniec i jego pomocnik Jan Michalik. […] Większy punkt odbioru był w pralni za domem mojej matki Katarzyny Olszewskiej przy ulicy Ogrodowej za cmentarzem. Pomagał w tej akcji miejscowy proboszcz Jan Solak […] W obszernych zabudowaniach słodowni były składy zboża z kontyngentów ściągniętych przez Niemców od rolników. Kierownikiem był grybowianin Władysław Maciejowski, który także przez palce patrzył na to jak ginęły worki ze zbożem, niby tego nie widząc.”

Olszewski wspomina również udział w akcjach przerzutowych oficerów i uciekinierów w latach przed utworzeniem oddziału Paszka, których przed rozbiciem w 1942 r. dokonywała grybowska placówka ZWZ na szlaku Tarnów-Grybów-Izby - „na Węgry”: „w ten sposób przedostał się do Francji i potem do Anglii mój brat Zygmunt Olszewski”. Szlak przerzutowy i zaangażowane w niego grybowskie rodziny są przedmiotem osobnego opracowania autora, podsumowującego stan dostępnej wiedzy („Łemko, Żyd, Polak w służbie Polski Podziemnej”, K.Kmak, 2021).

Franciszek Paszek „Kmicic” w styczniu 1945 r. zdał broń, wkrótce jednak został aresztowany przez NKWD, lecz udało mu się zbiec z transportu na wschód w okolicy Biecza i wiosną tego samego roku uciekł za granicę. Według Włodzimierza Olszewskiego Paszek zgłosił się do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, lecz odmówiono mu służby ze względu na podejrzenie kontaktu z Armią Radziecką, za sprawą przyjęcia do oddziału Azerów, jeńców niemieckich odbitych na stacji w Ciężkowicach. Ze względu na francuskie pochodzenie matki wstąpił do Legii Cudzoziemskiej, w stopniu kapitana (fakt ten należy poddać dalszej weryfikacji). Jednak w obliczu planów wysłania jego oddziału do Wietnamu, z poślubioną Austriaczką Irmą wyjechał do Ameryki Południowej. Tam, w Chile, przyszła na świat ich córka, Francoise. Do Austrii powrócili po zakończeniu wojny francusko-wietnamskiej (relacja W. Olszewskiego, maszynopis). Z 1972 r. pochodzi przechowywany przez córkę Włodzimierza Olszewskiego dokument, poświadczony notarialnie przez not. Kwiatka w Nowym Sączu, w którym „Kmicic” zaświadcza o udziale Olszewskiego w swoim oddziale; sygnowany przez „Kmicica” dokument zapisany jest na papeterii z drukowanym nazwiskiem „François Paszek-Marlier” – stąd ostatni człon to właściwa, oryginalna pisownia nazwiska jego matki, Marii (w dotychczasowej literaturze występuje pisownia „Marler”).

B. Święs w „Almanachu Sądeckim” pisze o udziale Paszka w Armii Andersa i walce pod Monte Cassino. Taka wersja zdarzeń nie wytrzymuje konfrontacji z relacjami rodziny, historyków i W. Olszewskiego.

Maria (Marietta) Paszkowa, mimo dojrzałego wieku i ciężkiej pracy fizycznej w obozie, szczęśliwie powróciła do Siołkowej i objęła na powrót prowadzenie zakładu piwowarskiego. Niestety już w styczniu 1946 roku w wyniku nacjonalizacji przez władze komunistyczne browar zostaje własnością państwa. Maria dostaje od nowego zarządcy, Franciszka Olszewskiego, „zezwolenie” na pozostanie w lokalach mieszkalnych odebranego jej browaru.

Tragiczny los w czasie wojny spotkał też innego potomka Paschków. W Mauthausen zginął Stanisław Wierzbicki, syn Marii zd. Paschek (córki Franciszka I i Franciszki) i lekarza Gustawa Wierzbickiego.

Krakowianin Gustaw Wierzbicki znalazł się w Grybowie jako zastępca lekarza miejskiego, Adama Jakubowskiego (który sprawował również urząd burmistrza), gdy ten u kresu życia zachorował. W browarze, przedstawiony przez aptekarza grybowskiego Józefa Hodboda Gustaw zakochał się w córce właścicieli. Po roku para była już małżeństwem. Zamieszkali w domu, będącym w posiadaniu potomków do dziś, przy ul. Grunwaldzkiej w Grybowie (niegdyś ul. Kolejowa, od 1910 r. Grunwaldzka). Dom ten, przeznaczony na wiano córce Marii, został zakupiony przez Paschków od dra Ignacego Jendla na kredyt, gdyż byli wyczerpani finansowo rozbudową i modernizacją browaru (a zapewne również fundacjami na budowę nowego kościoła). Po śmierci rodziców Marii w 1916 r. Wierzbiccy spłacali dom doktorowi Jendlowi do roku 1924.

Do tegoż domu w 1940 r. granatowy policjant Bronisław Kubala przybył aresztować Gustawa Wierzbickiego; nie zastając ojca, aresztowano syna, Stanisława Wierzbickiego. Trafił on jednym z pierwszych transportów do obozu Auschwitz 30 sierpnia 1940 r. Jego numer więźniarski to 3558. Ponad dwa lata przeżył tam, pracując w obozowej kuchni. Po tak długim czasie przetransportowano go do obozu Mauthausen, gdzie zginął 20 października 1942 r. od zastrzyku z fenolem w serce. W tym samym dniu i chwili, gdy aresztowano St. Wierzbickiego, aresztowania uniknął w ukryciu Zbigniew Skolicki, mąż Marii Skolickiej zd. Wierzbickiej, córki Gustawa i Marii zd. Paschek, późniejszy prezydent Krakowa w latach 1959-1969, przebywający często w Grybowie. Doświadczony bólem po stracie syna, po kilku miesiącach zmarł Gustaw Wierzbicki.

Maria Paszkowa przekazała część mebli z mieszkania w browarze na grybowską plebanię pod pieczę ks. Jana Solaka, część z nich oglądać można w mieszczącym się w Starej Plebanii Muzeum Parafialnym. Zmarła w 1968 r. i pochowana jest w skromnej rodzinnej mogile.

Pisząc artykuł o browarze grybowskim nie sposób pominąć kontrowersyjnej sprawy kryminalnej, brutalnego morderstwa dokonanego w biały dzień na rodzinie Stowiczków. 23 czerwca 1946 r., w niedzielę, w drodze z browaru do kościoła, z rąk skrytobójczych morderców zginęli kierownik techniczny browaru Karol Stowiczek (z pochodzenia Czech) i jego żona Józefa Stowiczek. Według relacji grybowian sprawców nie wykryto, a sprawa ta nie doczekała się należytego opisania w opracowaniach historyków (nekrolog w „Dzienniku Polskim”, 11 lipca 1946). Para osierociła nastoletnią córkę, która przez pewien czas mieszkała w Grybowie (relacja Stefanii Lipińskiej).

Zakończenie życia „Kmicica” wspomina jego dawny podkomendny bp J. Gucwa, przytaczając słowa ich wspólnego grybowskiego kolegi, ks. Zbigniewa Bernackiego, Rektora Polskiej Misji Katolickiej we Francji: „Na śmierć przygotowałem go przy pierwszych odwiedzinach w lutym, a potem pochowałem go 4 marca. Zdrowie miał zszarpane wojennymi przeżyciami i często chorował. Ostatnią chorobę zniósł z heroiczną cierpliwością i spokojem”. Franciszek III zmarł 27 lutego 1977 w Dornbirn. Bp Gucwa podaje też informację o odznaczeniu Paszka Krzyżem Virtuti Militari (potwierdzoną przez Olszewskiego).

Córka „Kmicica” z rodziną do dziś zamieszkuje w miasteczku Dornbirn. Co warte odnotowania, wnuczka „Kmicica”, Tamira, pozostaje przy nazwisku rodowym Paszek, o polskiej pisowni, mimo pochodzenia hindusko-austriacko-francusko-czeskiego. Tamira Paszek jest zawodową tenisistką, grającą w turniejach Australian Open, French Open, US Open i na Wimbledonie, osiągając w karierze nr 26 w rankingu WTA, wielokrotnie pokonując najlepsze zawodniczki z pierwszej dziesiątki; trzykrotnie wygrała turnieje WTA i trzykrotnie ITF.

W Grybowie nadal mieszkają potomkowie rodziny Paschków, wnukowie Marii Wierzbickiej zd. Paschek i Janiny Warzecha zd. Wierzbickiej. W przeciwieństwie do córki i wnuków „Kmicica”, którzy przejęli po nim spolszczoną wersję nazwiska „Paszek”, potomkowie Karola Paschka, brata Franciszka II, do dziś mieszkający w Polsce, zachowują po pradziadkach tradycyjną, austriacką pisownię nazwiska.

Browar w Siołkowej po przejściu przemian własnościowych w latach 80. i 90. XX wieku trafił do pochodzącej również zza Karpat rodziny Chovanec, która modernizuje markę „piwa z Grybowa”; jest ono dziś szeroko dystrybuowane w całej Polsce, korzystając z trendu stawiania przez konsumentów na browary regionalne.

We wrześniu 2020 roku na grybowskim Podchełmiu, w pobliżu kaplicy i plebanii, gdzie zawiązywał się oddział „Kmicica” powstał mural przedstawiający jego przywódcę, Franciszka Paszka, w ramach projektu artystyczno-historycznego i edukacyjnego „Cichy Memoriał – Grybowska Saga”, który wspólnie z artystą Arkadiuszem Andrejkowem rozwinęło stowarzyszenie Saga Grybów.

Bibliografia:

Centralny Rejestr Więźniów, Repozytorium Cyfrowe Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau

Księgi chrztów parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Grybowie, Arch. Diecezjalne w Tarnowie

Rejestr Mieszkańców, Akta miasta Grybowa, Arch. Narodowe w Krakowie, oddział w Nowym Sączu

Maria Pozarzycka, Francoise Paszek, Andrzej Zoll, Krystyna Wójtowicz, Stefania Lipińska, Barbara Młott-Mąkosa – relacje

„Ilustrowany Kurier Codzienny”, 27 kwietnia 1916, 16 listopada 1935, 3 października 1938

„Nowy Dziennik”, 30 lipca 1934

„Dziennik Polski”, 11 lipca 1946

„Mieszczanin”, 15.08.1903

„Skorowidz przemysłowo-handlowy Galicyi", Wyd. Drukarni Polskiej we Lwowie, 1912

"Spis abonentów sieci telefonicznych państwowych i koncesjonowanych w Polsce (z wyjątkiem m. st. Warszawy) 1932/33" wyd. Warszawa 1932.

J. Bieniek, „Wojskowy ruch oporu w Sądecczyźnie. Część III – placówki”, w: „Rocznik Sądecki” t. XIV, Nowy Sącz 1973

S. Dąbrowa Kostka, „Grybów i okolicy podczas II wojny światowej”, w: „Grybów. Studia z dziejów miasta i regionu” t. II, red. D. Quirini-Popławska, wyd. Universitas, Kraków 2000

E. Drozd, „Linia kolejowa Tarnów - Leluchów – Orlov”, w: „Almanach Muszyny”, 2000

K. Drzymała, „Oddział partyzancki „Żbik” z Obwodu Gorlice AK”, wyd. IPN, Warszawa 2011

J. Gucwa, „Z leśnych koszar do kapłaństwa”, Tarnów 1992

K. Kmak „Łemko, Żyd, Polak w służbie Polski Podziemnej”, www.saga-grybow.com/lemko-zyd-polak-w-polskim-podziemiu-szlak-kurierski-przez-grybow - dostęp dn. 15.08.2021

S. Oleksy, „Z wędrówek po żydowskich szlakach mojego miasteczka Grybów”, maszynopis w arch. autora, 1980

W. Olszewski, zbiór maszynopisów w arch. Rodziny

A. Pawlus, „W polskim Semmeringu – podróż z Grybowa do Kamionki”, www.karpackamapaprzygody.pl - dostęp dn. 15.08.2021

B. Święs, „Zarys dziejów zakładu piwowarskiego Browar Grybów w latach 1830-1945” w: „Almanach Sądecki” R. IV, Nowy Sącz 1995

Z lewej: artykuł w kwartalniku "Sądeczanin Historia", 09/2021