• Kamil Kmak

Grybowskie związki rodziny Ostaszewskich


Jeszcze kilka lat temu związek z Grybowem rodziny Krystyny Dębowskiej-Ostaszewskiej, aktorki Teatru Rapsodycznego i scenicznej koleżanki Karola Wojtyły tamże, a potem również aktorki Teatru Starego w Krakowie, nie był znany nikomu poza kilkoma ponad dziewięćdziesięcioletnimi koleżankami sióstr Dębowskich, ani opisany. Odkrycie zdarzyło się przypadkowo - w czasie przeglądania świadectw maturalnych dawnego prywatnego Gimnazjum Koedukacyjnego w archiwum LO im. Grottgera, natknąłem się na dokument z fotografią Krystyny Dębowskiej. Wcześniejsza zagadka związana z fotografią jej, jak się okazało, brata - Tadeusza, umieszczoną w przedwojennym "Ilustrowanym Kurierze Codziennym", w połączeniu z brakiem takiego nazwiska w Grybowie współcześnie, wzbudziły moją ciekawość i skłoniły do dalszych poszukiwań. Dość szybko udało się znaleźć nazwisko Krystyny Ostaszewskiej zd. Dębowskiej w encyklopediach polskiego teatru. Niektóre źródła podają Grybów wręcz jako jej miejsce urodzenia. Z grybowskich dokumentów miejskich (Arch. Narodowe w Krakowie, Oddział w Nowym Sączu) wiadomo jednak, że Krystyna, jej młodsza siostra Irena oraz Tadeusz urodzili się w Krakowie, następnie mieszkali krótko z rodzicami, Janem i Janiną, w Makowie i w 1928 r. przeprowadzili się do Grybowa, gdzie Jan, doktor weterynarii, objął posadę weterynarza powiatowego. Rodzina zamieszkała przy ul. Szerokiej - dziś Armii Krajowej. W Grybowie spędzili dekadę swojego życia, przenieśli się do Krakowa w roku 1938, wraz z rozpoczęciem studiów przez Krystynę.

Lecz zanim opuścili Grybów, tutaj, w sali Sokoła, późniejszego kina Biała, Krystyna Dębowska stawiała pierwsze kroki na scenie - w amatorskim teatrze społecznym zorganizowanym przez własną mamę - Janinę. Janina Dębowska, córka pracownika Biblioteki Jagiellońskiej, miała aspiracje pobudzania życia kulturalnego Grybowa, wraz z paniami aptekarzową i rejentową - jak wspomina, ze wspomnień mamy, syn Krystyny - Jacek Ostaszewski, legendarny muzyk zespołu Osjan i Anawa. Dzięki ambicji Janiny Dębowskiej na deskach teatru w Grybowie kształtował się talent aktorski jej córki Krystyny i pasja do sztuki, kontynuowana w kolejnych pokoleniach rodziny Ostaszewskich.


Warto jeszcze, wspominając absolwentkę grybowskiego Gimnazjum, odznaczoną pośmiertnie medalem Gloria Artis, przypomnieć słowa teatralnych kolegów Krystyny.

"Krysia Dębowska-Ostaszewska. Jedna ze sławnego tercetu rapsodycznego, w którym obok niej partycypowały Halina Kwiatkowska i Danuta Michałowska. Krystyna... W jej wzroku było coś orlego. Temperament, głos i uroda predysponowały ją do ról heroin. Z jej postaci przebijała władczość, ale w tonie wielce urokliwym. Jej emploi było szerokie. Śpiewała. Była pieśniarką [...] Niezapomniana była jako Telimena w "Panu Tadeuszu". Dyskretnie i szlachetnie egzaltowana. Barwna. Mądra. Ponętna. I... Muza w "Eugeniuszu Onieginie". Widzę ją jak dziś w długiej z ciemnoniebieskiego aksamitu amazonce z żabocikiem. W cylinderku - jak do konnej jazdy. Cylinderku ze zwiewnym, muślinowym woalem. Widzę ją, gdy stoi pełna gracji przy scenicznym postumencie, na którym jarzą się płomieniście świece w kandelabrze. A ona recytuje Onieginowskie strofy Aleksandra Puszkina. Ileż było niewieściego wdzięku w jej recytacji, przez którą przebijało się umiłowanie do ludzi, świata, mądrość i zniewalająca uroda piękna prawdziwego. U końca jej dni odwiedził ją w szpitalu - rapsodyk, ksiądz kardynał Wojtyła. Krystyna Ostaszewska powiedziała po tej wizycie: On przyniósł mi ukojenie i spokój. Niczego się już nie boję." (J. Adamski "Z dzienniczka Rapsodyka", w: "...trzeba dać świadectwo" wyd. ArsNova 1991, s. 264) Danuta Michałowska: ""Muszę też poświęcić tu kilka bodaj słów temu, jak do świetności tego przedstawienia [Król-Duch] przyczyniła się Krystyna Dębowska. Z niezwykłości jej pracy dopiero po wielu latach zdałam sobie sprawę. Otóż Krysia grała na fortepianie. Mieczysław prosił, abym zaproponowała kilka utworów Chopina, którego muzyka wydawała się jedynie odpowiednia pod każdym względem do poezji współczesnego mu Słowackiego. Krysia zaprezentowała kilka nokturnów i wspólnie wybraliśmy fragmenty tych, które miały służyć jako "przerywniki". Ale na tym nie koniec. Jej samej dostał się tekst mieszczki krakowskiej o tym samym imieniu: Chrystyna.[...] słychać jej głos, wabiący króla słowami Pieśni nad Pieśniami, przepięknie przetworzonymi przez naszego poetę: O! przyjdź! śpiewała, bo gołębi stadem / Wysyłam na wsze wiatry ognie moje!... Te trzy oktawy nasza Krysia - Chrystyna - wypowiadała, grając równocześnie nokturn (g-moll Nr 1 z Op. 37) i synchronizując tekst jedenastozgłoskowych oktaw z Chopinowskimi frazami muzycznymi. Taka podzielność uwagi jest rzadką, wprost niebywałą umiejętnością. Krystyna Dębowska była przecież pianistką amatorką, jej muzykalność i pracowitość chyba przez nikogo wtedy nie zostały w pełni docenione."(Danuta Michałowska, "Pamięć nie zawsze święta: Wspomnienia", Wydawnictwo Literackie, Kraków 2004, s. 137-138)


Pierwsze próby i premiery konspiracyjnego Teatru Rapsodycznego, gdzie występowali, obok Krystyny Dębowskiej: Danuta Michałowska, Halina Kwiatkowska, Karol Wojtyła i Mieczysław Kotlarczyk, odbywały się w krakowskim mieszkaniu rodziny Dębowskich, wśród mebli i obrazów przywiezionych z Grybowa. Pan Jacek Ostaszewski, wskazując na wiszący na ścianie wielobarwny tkany kilim, opowiada: "Późniejszy papież, na kilimie przywiezionym z Grybowa, na którym siadywali rapsodycy, w ramach rozgrzewki na próbach fikał koziołki - co w niczym nie umniejsza jego świętości".


Fot. (arch. rodziny Ostaszewskich, arch. LO w Grybowie; arch. Muzeum Krakowa) i oprac. Kamil Kmak

Ostatnie posty
Archiwum