top of page
  • Kamil Kmak

List o grybowskiej babci - Marii Obrzut



W Dniu Babci pamiętamy o naszych babciach i prababciach, życzymy im zdrowia i wszelkiej pomyślności. Może to być okazja do dłuższej rozmowy, gdy na co dzień jesteśmy zabiegani, do wsłuchania się w ich opowieści. Jeżeli nie ma ich już z nami, do zapytania o nie rodziców, do przywołania osobistych wspomnień. Dziś dzielimy się nadesłaną przed ponad rokiem pamiątką i wspomnieniem o grybowskiej babci od p. Małgorzaty Piotrowicz z Przemyśla. Bardzo miły list, zawierający też szersze tło życia Grybowa, cytujemy w całości za zgodą pani Małgorzaty; jesteśmy bardzo wdzięczni za podzielenie się kilkudziesięcioma fotografiami i świadectwami szkolnymi, które włączymy do Społecznego Archiwum Grybowa


"Szanowni Państwo,

na Waszą stronę Saga Grybów trafiłam poprzez Cichy Memoriał Pana Arkadiusza Andrejkowa, który jest autorem murali także w Przemyślu.

Ponieważ moja rodzina ze strony mamy pochodzi z Grybowa chciałam podzielić się informacjami, które posiadam chociaż niestety są one dosyć skąpe. Babcia Maria Obrzut urodziła się w roku 1900, jej rodzicami byli Józef Obrzut i Maria z domu Jeż. Babcia miała siostrę Józefę (na zdjęciach), nie wiem czy posiadała jeszcze jakieś rodzeństwo. W latach dwudziestych wyjechała do pracy w Katowicach – pracowała jako kucharka u państwa Dworzaków przy ul. Podgórnej. W Katowicach w roku 1929 urodziła się moja Mama – Michalina (w akcie chrztu oraz na świadectwach szkolnych jest nazwisko Obrzód). Lata trzydzieste to powrót do Grybowa, tutaj przeżyły II wojnę światową, mama uczęszczała do szkoły podstawowej a później zawodowej. Wydaje mi się, że mieszkały w okolicach ul. Węgierskiej, ale nie jestem tego pewna. Po wojnie babcia pracowała w kasynie jednostki wojskowej w Dębicy, tam poznała swojego przyszłego męża – wdowca i najprawdopodobniej w roku 1951 przeniosła się wraz z moją mamą do Przemyśla.

Mama opowiadała mi o wycieczkach na górę Chełm, pamiętała zniszczoną podczas wojny wieżę Bazyliki w Rynku oraz walki o ten przepiękny grybowski most. Opowiadała o pewnej Wigilii podczas II wojny, gdy do drzwi domu zapukali niemieccy żołnierze budząc przerażenie a oni też chcieli świętować, usiedli koło choinki (pewnie bardzo skromnej) i zaczęli kolędować… Wspominała też wysiedlenie i rozpacz Łemków, którzy musieli opuścić swoje domostwa i przenieść się w nieznane. W latach osiemdziesiątych byłam na obozie harcerskim w okolicach Rytra - mama aż podskoczyła , mówiła, że właśnie tam były przepędzane owce z okolic Grybowa.

Grybów wraz z Mamą odwiedziłam dwukrotnie - zapamiętałam maleńką kapliczkę w murze niedaleko mostu, rzekę Białą z kamiennymi progami oraz Czerwoną Górę, której ziemia była faktycznie czerwona. Bliską znajomą była Pani Katarzyna Machaczek, która w latach siedemdziesiątych mieszkała na osiedlu XXX lecia PRL a jej Rodzina przy ul. Chłodnej (chyba w roku 1980 byłam tam kilka dni na feriach zimowych).

Wraz z mężem i dziećmi kilkukrotnie byłam przejazdem w Grybowie oraz Starym Sączu, przepiękne okolice, które zawsze wspominam z ogromnym sentymentem.


P.S. Babcia zmarła w roku 1979, mama w roku 1999.


Serdecznie pozdrawiam Małgorzata Piotrowicz"


Dodajmy, że na nieco ponad 2000 osób w Polsce o nazwisku Obrzut, ponad 1/4 mieszka w Grybowie i gminie Grybów - 542 osoby; na drugim miejscu jest Nowy Sącz - 274 osoby; na trzecim Kraków - 103 osoby; pozostałe rodziny Obrzutów w Polsce to już tyko mało liczne odgałęzienia (dane za Instytutem Języka Polskiego PAN). Bardzo liczna była imigracja osób o tym nazwisku z Grybowa do Stanów Zjednoczonych, o czym poświadczają archiwa amerykańskie. Forma Obrzud lub Obrzód, niegdyś oboczna do Obrzut, dziś już w Grybowie nie występuje, ale zachowała się na Sądecczyźnie.


Fot. przedstawia Marię Obrzut, Michalinę Obrzut oraz Katarzynę Machaczek z córką w Grybowie

Comments


Ostatnie posty
Archiwum
bottom of page