• Kamil Kmak

Kureiwka we Florynce i ocalenie Zalka Popiela


Florynka w gminie Grybów była jedną z najludniejszych wsi łemkowskich, przed II wojną światową zamieszkiwało ją ponad 1200 osób, które tworzyły około 240 rodzin. Wśród łemkowskiej większości żyło pięć rodzin żydowskich, cztery rodziny ukraińskie ze wschodu, trzy rodziny polskie, trzy rodziny cygańskie, jedna Rosjanka i jeden Słowak. Spośród Żydów floryńskich ocalał jeden, Zalel Popiel, zwany też Zalkiem. Ojciec Zalela, Salomon Popiel rodem z Jankowej k. Bobowej i matka, Estera zd. Rosner rodem z Florynki, córka Uschera i Feigi zd. Lorber, mieli w chwili śmierci w 1942 r. 65 i 59 lat. Rozkazem niemieckim znaleźli się w getcie w Grybowie, zamieszkali w uliczce Różanej, obok kościoła i synagogi, w domu krawca Lipczera. Zginęli prawdopobnie w Białej Niżnej i spoczywają w masowej mogile. Zalek urodził się w 1906. Nie wiemy czy był najstarszym z rodzeństwa. Wiemy natomiast z "Rejestru Mieszkańców" Grybowa, że z jego rodzicami w grybowskim getcie przebywali, od 17 lipca 1941 r.: siostra Feiga - ur. 1907 we Florynce, brat Hersch - ur. 1910 w Polanach, siostra Chana - ur. w 1914 r. w Polanach, brat Kiwa - ur. w 1918 r. we Florynce oraz siostra Róża - ur. w 1921 r. we Florynce. Oni zginęli w Białej Niżnej lub, co bardziej prawdopodobne, w obozie śmierci w Bełżcu. Nie wiemy czy próbowali uciekać lub ukrywać się. Wiemy, że we wspomnieniach co najmniej dwóch Łemkowskich "bardów", opiewających swój utracony w latach 1945-47 raj - Łemkowynę, Semana Madzelana z Binczarowej i Romana Chomiaka z Wawrzki, pojawia się wątek ocalenia Popiela. Tak opowiada Madzelan ("Smak doli"): "Floryncka Kureiwka była to wysoko w górach położona polana, na której stały trzy chałupy, a nazywano ją >kurzawką< dlatego, że jak się zaczyna psuć pogoda, to najpierw >kurzyło się< na tej górze. Kurzawka była dla florynczan jakby barometrem, bo jak się nad nią zamgliło, to był znak, że trzeba się z robotą spieszyć - składać kopy albo uciekać z suchym sianem czy zbożem pod dach. Osobliwego znaczenia nabrała Kureiwka podczas okupacji niemieckiej. Niejeden człowiek prześladowany przez okupanta tam znajdował schronienie, chleb i wodę. Na Kureiwce odpoczywali polscy oficerowie, których florynczanie przeprowadzali potem aż na Węgry. Tu przychodzili radzieccy partyzanci i otrzymywali od Jurka Didowycza czy Hryca Habura lekarstwa, o które Łemkowie starali się w okolicznych aptekach. Partyzanci przynosili dobre nowiny do wsi, bo mieli radia i wiedzieli, co się na świecie dzieje. Tu wreszcie przechował się i doczekał końca wojny floryncki Żyd - Salek Popiel." Roman Chomiak z Wawrzki, sąsiadującej z Florynką od północnego-wschodu, taką scenę zawarł w książce "Nasz łemkowski los": "Żydów z Florynki zabrali do getta i tam ich zamęczyli, tylko jeden Popiel przeżył wojnę. Przechowywał się u Dubca, miał kryjówkę i jak szedł ktoś obcy to mieli takie hasło, >Waniu krowy karmić< i Popiel znikał, krył się do swojej kryjówki. Jednego razu Popiel mełł w żarnach, a tu wchodzi dwóch, mówią >zdrawstwujtie<, a to było dwóch oficerów partyzantów, Popiel zniknął, ukrył się. Partyzanci weszli do mieszkania, siedli koło stoła, a przybiega dziecko i krzyczy: >idą Niemcy<, ta kobieta Dubec była w Ameryce i znała język angielski, stanęła na progu i krzyknęła: >nie strzelajcie<, Niemcy weszli do mieszkania, usiedli do stołu, Dubcowa coś im dała do jedzenia, potem partyzant wypisał Niemcom, że nie szkodzili sowieckiej partyzantce, a to było dwóch partyzantów i dwóch oficerów niemieckich. Jak Niemcy wychodzili z domu, Dubcowa prosiła, żeby o tym zdarzeniu nie meldowali, a Niemiec powiedział, niech aby Dubcowa nie mówi o tym zdarzeniu nikomu. I ten Popiel przeżył wojnę, po wojnie rozmawiałem z nim w Gorlicach." Według spisu przedstawionego w książce Jarosława Zwolińskiego "Florynka - nasze seło" we Florynce żyło aż 17 rodzin o nazwisku Dubec (z łem. dubec - dąbek, od dub - dąb), było to najpopularniejsze nazwisko w wiosce. Przykładowo z Florynki pochodził prawosławny arcybiskup przemyski i nowosądecki Adam, jego imię ze chrztu to Aleksander Dubec (ur. 1926 we Florynce, zm. 2016 w Sanoku). Prosimy o kontakt potomków Łemków Florynki, Binczarowej i Wawrzki, by uzupełnić historię ocalenia Zalka Popiela przez rodzinę Dubców, poszukujemy kontaktu z rodziną Dubców. Mamy kontakt z wnukami Zalka Popiela. W 2013 r. do Polski, śladami rodziców - Zalka Popiela i Fajgi Szneidman, przyjechała pani Sheila Schindel. Na stronie Center for Holocaust, Human Rights & Genocide Education (ang. Centrum Edukacji o Zagładzie, Prawach Człowieka i Ludobójstwie) opisała swoją podróż m.in. do Florynki, Grybowa i Białej Niżnej. Według dokumentów zdobytych przez panią Sheilę ojciec przed wojną mieszkał w Ropie, był żonaty z Semą zd. Bressman. Ich dzieci - syn Usza lat 9, córka Mala lat 7 i syn Wolf lat 2 - zginęły razem z matką w Zagładzie. Zalek pracował przez dwa lata w obozie pracy w Ropie, przez rok znajdował się w getcie w Bobowej. Następnie dokumenty mówią o pobycie w obozach w Prokocimiu, Płaszowie i Częstochowie, gdzie ponoć pozostał do 15 stycznia 1945 r. Zagadką pozostaje w jakim okresie Zalek Popiel ukrywał się we Florynce, w gospodarstwie Dubców na Kureiwce. Być może był to inny członek tej samej rodziny? Prosimy o kontakt osoby, które mogą udzielić informacji na ten temat. Pani błp Sheila Schindel zmarła w 2019 r. kilka miesięcy przed odsłonięciem pomnika na cmentarzu w Grybowie, na którym wśród ponad 1770 innych Żydów z getta w Grybowie znajdują się imiona i nazwiska jej dziadków i rodzeństwa jej ojca. Pozostajemy w kontakcie z jej dziećmi: Elyse, Alexą i Austinem Schindel i liczymy na odnalezienie nowych informacji o uratowaniu Zalka Popiela lub innego członka jego rodziny.

Fotografia Zalka Popiela przekazana przez p. Sheilę Schindel Wspomienia pani Sheili: https://www.chhange.org/.../descendant-story-sheila-schindel

103 wyświetlenia
Ostatnie posty
Archiwum